..

RSS
wtorek, 10 czerwca 2014

Dziwny dzień, bo miejsca sobie nie mogę znaleźć w domu. Od 7.00 do 9.00 na tarasie, potem, w pokoju, od 17.00 do teraz znowu na tarasie i wszędzie niewygodnie. Nie wiem, pogody to wina czy choroby, choć i w domu. i na tarasie, upału przecież nie ma.

Zdrowotnie tak sobie, ani dobrze, ani źle, co odpowiada wyżej opisanym problemom. Z jedzeniem ciągle bez zmian - wszystko na siłę.

Wczorajsza sesja troszkę jednak wysiłku też kosztowała, ale warto było. Poczułem znowu ten klimat, który jednak po przerwie, a wcześniej latach spędzonych na sali obrad, ciągle wciąga. Miło było pogadać z prezydentem, radnymi ze wszystkich klubów, kusiło mnie też, aby zabrać głos, ale na razie jeszcze te emocje nie są dla mnie więc zrezygnowałem.

W atmosferze sesyjnej czuć już mocno zapach zbliżających się wyborów, coraz więcej radnych znowu wychodzi na mównicę. Ale od kiedy lokalna telewizja nie retransmituje przebiegu posiedzeń, wiele tych głosów się do mediów nie przebija, a wywiadów i tak udzielają ciągle ci sami. W nadchodzących wyborach nie będzie można w Radomiu wieszać reklam w pasie drogowym, więc dla części kandydatów, biorąc to wszystko pod uwagę, trudniej będzie dotrzeć do świadomości wyborców.

I na dziś na tym zakończę, wybaczcie mi ten brak weny i chęci do rozwijania tematów, ale wracam już jutro...

18:47, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 czerwca 2014

Po długiej walce wewnętrznej zdecydowałem się jednak wpaść na sesję rady miejskiej. Miło było po tak długiej przerwie zobaczyć się z koleżankami i kolegami ze świata samorządu i polityki. Ten czas pobytu zniosłem bardzo dobrze, na razie gorzej jest z kondycją i np. wchodzeniem po stromych schodach. Mało przyjemnie powitał mnie strażnik miejski będący na dyżurze.

Nie chcę nigdy żadnych przywilejów jako samorządowiec, ale w końcu jestem wiceprzewodniczącym rady i jest to miejsce mojej pracy. Gdy poprosiłem dyżurnego straży miejskiej o wyjątkową możliwość zaparkowania pod budynkiem, początkowo odesłał mnie na miejsca dla niepełnosprawnych. Tyle, że ja nie mam jeszcze pozwolenia na parkowanie w strefie, ponadto na sesję zabrał mnie swoim szwagier, gdyż ja nie mam prawa jazdy. A ten samochód blisko był mi potrzebny w razie nagłego załamania stanu zdrowia i pilnej konieczności wyjazdu. Ostatecznie jednak zgodził się na moją propozycję, która wiem, że zaraz oburzy część internautów, że oni przecież takich możliwości nie mają, ale jednak jak dysponują pozwoleniem to problem mają z głowy. Ale to była ludzka prośba, a nie próba wykorzystania stanowiska i dlatego jest mi zwyczajnie przykro, bo zazwyczaj nie korzystam z przywilejów, nawet darmowej komunikacji miejskiej (gdy byłem zdrowy, normalny bilet kupowałem), jestem tez przeciwnikiem przywilejów dla władzy. Chodzi jednak o tak czasem potrzebny zwyczajny ludzki odruch. Być może jestem przewrażliwiony, ale w ciężkiej chorobie każdy gest ma dużej znaczenie.

Szwagier, który był na obradach także służbowo, jako dziennikarz, twierdził, odwożąc mnie do domu, że trafiłem na sesję, na której coś się wreszcie działo. Oj sporo się działo rzeczywiście, do momentu, kiedy musiałem się ewakuować właśnie ze względów braku jeszcze sił, choć i tak długo wytrzymałem. Masę kontrowersji wzbudziła sprawa pożyczki 18 mln zł na działalność cywilnego portu lotniczego. Mało merytoryki, masa polityki. PO zaproponowała ustami posła a zarazem kandydata na prezydenta Radosława Witkowskiego referendum, SLD aby uniknąć kosztów – „okrągły stół”, a prezydent miasta tworzenie dobrego klimatu wokół inwestycji. Przypomnijmy, że port ruszył oficjalnie, ale nie ma co z niego latać, nie ma też inwestorów, choć dziś media poinformowały o pierwszej podpisanej umowie z przewoźnikiem: tutaj .Ciekawy artykuł o samym przewoźniku można znaleźć tutaj .

Kulisy mojego pobytu na sesji jeszcze dziś.

*****

Prezydent moim zdaniem padł ofiarą własnej polityki. Przekonany o sukcesie, nie chciał się nim dzielić, gdy ogłaszał zakończenie budowy poszczególnych ważnych etapów na drodze do otwarcia cywilnego portu. Trudno się więc teraz dziwić, że – w oby chwilowej porażce – żadna siła polityczna nie chce partycypować. Propozycja posła a zarazem kandydata na prezydenta Radosława Witkowskiego, który jest członkiem opozycyjnej PO (? – znak zapytania nie dotyczy opozycyjności posła, ale radomskiej partii), aby zorganizować referendum w tej sprawie to wciśnięcie przycisków z napisami „kampania” i „emocje”, ale czy można mu się dziwić?

Nie zabrakło dziś w dyskusji wzajemnych oskarżeń o zaniechaniach samorządu wojewódzkiego (koalicja PO-PSL) i ministerstw  (w okresie rządów PiS). Pierwsi nie dali grosza na port (jak zauważył prezydent, jest to je4dyny taki przypadek w Polsce), drudzy wycięli projekt z listy priorytetowych. Przypomnę, że gdy z pomysłem ruszał na przełomie lat 90. i 00. Lewicowy prezydent Adam Włodarczyk była masa oskarżeń o opieszałość, a ile trwało od tego czasu uruchomienie portu?

Sytuacja bez wyjścia? Ależ skąd! Wystarczy przyjąć niedocenioną dziś ani przez polityków, ani przez media propozycję SLD o okrągłym stole w tej sprawie i wyłączenie jej z kampanii wyborczej, choć trochę późno już na to, powiedzmy jednak, że są to ostatnie chwile.

Prezydent długo odpowiadał posłowi Witkowskiemu. Z lepszym i gorszym skutkiem. Pytanie np. dlaczego nie robimy referendum sprawie dróg było bez sensu, gdyż budowa dróg to z Adanie własne gminy. Z drugiej strony ludzie z PiS z szefem klubu Jakubem Kowalskim na czele mieli z kolei rację, że krajowa PO nie jest fanką referendów, wszak sam premier Tusk namawiał, by nie iść na to w sprawie odwołania prezydent Warszawy i wielu innych sprawach. Apeluję do obu stron – port to dobro wspólne, siądźmy razem przy jednym stole i zastanówmy się co dalej. Zgadzam się, że zły klimat wokół inwestycji w poszukiwaniu inwestora i przewoźników nie pomoże…

I jeszcze jedno. Trzeba też zrozumieć prezydenta miasta. On nie może się teraz z inwestycji wycofać, bo następnego dnia wsiądzie nań prokurator z zarzutami niegospodarności. I choćby dlatego kolejny ruch powinien należeć do samego prezydenta.

Moje zdanie na temat portu? Bardzo potrzebna inwestycja, ale 10 lat temu. Dziś nie mielibyśmy takich problemów. Czy gdybym był prezydentem zaniechałbym jej budowy? Nie, gdyż sprawy zaszły za daleko, a oczekiwania opinii publicznej, także moje, są w tej kwestii przeogromne. O 3 mln pasażerów rocznie dla naszego dobra zapomnijmy jednak najlepiej już dziś.

Radni PiS mówili, że partie opozycji powinny wiedzieć, co się dzieje w porcie, bo mają swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej. Przypomnę, że lewicy to nie dotyczy. :)

PS: Reszta ważnych spraw i kulisy sesji już jutro, aby nie zanudzić. Zapraszam!

PS 2: Na działce dudka zastąpiły dziś kosy, ale także jakiś mocno rudy, nieduży ptak, którego nie mogę zidentyfikować...

12:34, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 czerwca 2014

Może dziś już nie było tak "rewelacyjnie" jak wczoraj ze zdrowiem, ale źle także nie było. Dzień przetrwałem w większości na tarasie, w towarzystwie rodziny i okazałego ptaka dudka, który był dziwnie przyjazny i niewystraszony. A skikał sobie po działce większą część dnia.

Jeść to mi się dziś już w ogóle nie chciało. Trochę znowu schudłem, bo kupione kilka miesięcy temu koszule są za duże. Przymierzałem je, bo liczę, że choć na chwilę wdepnę na jutrzejszą sesje rady. Marynarki ciągle z tą niestabilną wagą, ani tym bardziej garnituru na razie nie kupujemy, pozostała mi więc też nieco za duża koszula jeansowa. Ale decyzja będzie rano, po przebudzeniu, bo moje zamiary samo życie weryfikuje.

W domu fajnie chłodnawo, na tarasie też przewiew mały, ale nie przeciąg. Tak, że nawet za bardzo tych upałów nie odczułem...

Przed chwilą na kanale National Geographic miała miejsce interesująca premiera. Był to dokument o tym, jak Niemcy w Puszczy Białowieskiej próbowali przywrócić zwierzęta modyfikowane genetycznie sprzed tysięcy lat, m.in. tury. Kilka przetrwało jakimś cudem do dziś, bo reszta została wybita przez Polaków i Rosjan. Tej mistycznej części funkcjonowania III Rzeszy ciągle towarzyszą jakieś nowe okoliczności, a przecież właśnie m.in. próbowali wytłumaczyć swoje zbrodnie przeciwko ludzkości. Nie wiedziałem też, że z Puszczy wysiedlano ludzi, a kilka tysięcy zwyczajnie stracono...

 

22:39, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »

Jeden z lepszych dni zdrowotnie w ostatnim czasie. Oczywiście biorąc pod uwagę rodzaj choroby jaka mnie trawi i sam ciężar terapii. Nie znaczy to, że mogę wycinać hołubce, ot po prostu był to niezły dzień. 

Sporą jego część spędziłem na tarasie, wygrzewając kości, co zapowiadałem. Sporo czytałem, trochę leżałem sobie na leżaku rekreacyjnie, napracowała się za to na działce żona, ale bardzo to polubiła, więc sobie nie krzywdowała. Martwi mnie zapowiedź pogodowa - ma być tajlandzka duchota u nas, a to dla mnie dobre nie jest.

Pojawiły się komary. Ale - o dziwo - nie chciały one mojej smacznej przed choroba dla nich krwi. Efekt pochemiczny?

Z jedzeniem bez zmian. Na siłę i tyle. Ale lek na apetyt choć odrobinę zmniejszył tę niechęć do konsumpcji.

Muzyka grała cały czas w tle. Trochę folku, i dużo, dużo Whitesnake i Coverdale'a! Plus blues tradycyjnie. Aaaa, zespół Zdrowa Woda, który ostatnio odkryłem jakby na nowo, obiecał mi płytę koncertową z autografami. Miły gest i z góry dziękuję!

Zwrócę uwagę na jeden problem, który podjęły ostatnio media. W ciągu dekady dziesięciokrotnie wzrosła w Polsce liczba przestępstw popełnionych z nienawiści rasowej i wyznaniowej. Będzie jeszcze gorzej, bo do głosu dochodzą partie ksenofobiczne, których hasła wzmacniają uprzedzenia, alarmuje "Metro" (za Onetem). Ponieważ - jak pisałem - jestem pasjonatem historii II Wojny, w tym psychologicznego podłoża popularności nazizmu, wyprowadzam na tej podstawie tezę, że wystarczy jakiś mocny nawrót kryzysu i wszelkie skrajne ruchy polityczne z prawej i lewej mogą zdemolować nie tylko scenę polityczną w Polsce, ale i panujący tu system i to w kierunku radykalizmu i dyktatury. Myślicie, że bredzę? Jak Hitler miał 30 zwolenników, też nikt nie dawał mu szans. I gdyby nie podłoże (po części także splot różnych wydarzeń) pewnie nigdy by nie zaistniał.

Próbowałem wczoraj oglądać Festiwal Opolski. Żenująco zrobiono koncert pamięci Czesława Niemena, a do poziomu realizacji dostosowali się prowadzący. TVP zżera kryzys i niech się uczą od Polsatu jak się robi takie widowiska... A jeszcze niedawno było odwrotnie...

Dziś notka po północy, ale to efekt dziennego zalegania na powietrzu. Tyle tlenu wprowadziłem do organizmu, że potem leżakowałem już w pokoju ze 3 godziny, by "odpocząć po odpoczynku"... :) Do jutra, mimo niedzieli może coś o polityce lokalnej będzie. Mam sporo pytań, m.in. o moje zdanie o lotnisku cywilnym... Zobaczymy jak z powerem będzie...

 

00:53, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 czerwca 2014

Stan zdrowia podobny jak w poprzednich dniach, z tym, że ciągle mi zimno,a temperatura w pokoju 23-24 stopnie! Ale tak już nie raz bywało po chemii.

Dzień też podobny do poprzednich, sporo jednak w łóżku, choć mniej spania. Poczytałem "Piłki Nożnej", obejrzałem siatkarki i piłkarzy, teraz siatkarze z Włochami grają, ale nie daję im, może za wcześnie, zbyt wielkich szans. Na razie walczą dzielnie, ale Italia to moim zdaniem top of top na świecie.

Trochę jednak spać mi się chce, może wreszcie ta pogoda się "wyprostuje"? Z Tatą swoim rozmawiałem i też odczuwa te pogodowe skoki ciśnienia, choć jak ja, ciśnieniowcem nie jest... Oby!

Wczoraj troszkę owoców pojadłem - pyszne czereśnie żona kupiła, truskawki też krajowej, z pola. Generalnie z apetytem bez zmian - do kitu. Na obiad pół jajka sadzonego zjadłem, odrobinę ziemniaków, sałaty trochę i fasolki szparagowej. Śniadanie to dwie kanapki, ale ok. 11.30, o kolacji jak pomyślę, to mi się niedobrze robi, ale może budyń wprowadzę. Kompot z jabłek i truskawek za to mi pasuje. Żona się śmieje, że gdybym tyle jadł przez ostatnie 20 lat, to byśmy bogaci byli. Bardzo zdrowo za to córka się odżywia, jakieś szpinaki, kiełki, ale bez szaleństw, jest u niej miejsce i na mięso i na drób, ale nie za często. rzadko kusi się na pizzę, a fastfoodów unika całkiem. Na fitness za to codziennie chodzi, co mnie cieszy.

O polityce dziś pisać mi się nie chce. Wracając do meczu dodam, że to zwycięstwo mnie nie cieszy. Zagraliśmy piach, ale jedno mnie pocieszyło, że młodzież grała lepiej od starych wyjadaczy. Mundialu już się doczekać nie mogę...

20:44, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 czerwca 2014

Ze zdrowiem bez zmian, znowu gorsza noc, ale przespane więcej jak pół dnia. Na obiad kalafiora z bułką tartą wmusiłem, ale smakował bardzo. Dziś po raz pierwszy od od dawna zażyłem kąpieli w wannie, a nie pod prysznicem, choć wgramoliłem się doń niczym foka, a i wyjście proste nie było. Wanna jest bardzo głęboka, gdyby ktoś pytał.

Sporo w przerwach czytania, w telewizji po roku trudno znaleźć coś, czego nie widziałem. badziew totalny, a jeszcze latem pełno powtórek dodatkowo.

Na arenie polityki lokalnej się powoli gotuje. Dziś odbyły się chyba ze cztery konferencje prasowe, a pieprzu dodał do tego wszystkiego przewodniczący rady Dariusz Wójcik, który dość emocjonalnie wpisał się na swoim blogu. Oto szef PiS w mieście napisał, że zmienia zdanie w kwestii zdrajców, którzy odeszli z partii - jest za ich powrotem, ale proponuje, aby "renegatów przyjąć, wykorzystać i wyrzucić!". W podtekście chodzi o posłankę Marzenę Wróbel, która zabiega o powrót w szeregi PiS. Moim zdaniem z tą zmianą partyjnych barw "pod siebie" to jest problem. Miałem osobiście mnóstwo rozmaitych propozycji, opływałbym pewnie wtedy w stanowiska czy kasę, ale sam nigdy takiej oferty nie przyjąłem. Przyjmować więc z powrotem czy nie? Każda sprawa zależy od okoliczności i powinna być traktowana indywidualnie. Ale wpis kolegi radnego rozumiem, mamy te samy dylematy...

Polska to jednak kraj paradoksów. Zakłady piłkarskie reklamuje zawodnik skazany wcześniej za ustawianie meczów, ale także sam prezes PZPN. Przyznam, że Bońka z tym jego cwaniactwem mam dość i nic dobrego dla piłki on nie zrobi. To nie ta para kaloszy co Platini. W reklamie z Justyną Kowalczyk błąd ewidentny "udało wygrać się złoto", zamiast "udało się wygrać złoto", a w reklamie telefonii komórkowej, państwo Lewandowscy zamiast "pięćset" mówią "pienset"... Ufff.... Ot takie spostrzeżenia w związku sportu i reklamy...

19:04, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 czerwca 2014

Całkiem przyzwoity dzień dzisiaj zdrowotnie, choć dwie nieprzespane noce odbiły się tym, że kilka godzin pospałem. W ciągu dnia zmiany ciśnienia i burze nieco zakłócały ten zdrowotny rytm, ale - jak napisałem - oby więcej takich dni.

Trochę też i mocy brakowało, ale to są stany zmienne. Na sesję nie dotarłem, choć bardzo chciałem. Może już 9 czerwca się uda.

Nie zmienia się tylko sytuacja z jedzeniem. Nawet serek homogenizowany teraz na kolację na siłę wpycham. Leki troszkę jednak pomogły, bo mnie aż tak nie odrzuca jedzenie, jak wcześniej.

Od jutra ma być wreszcie ciepło, więc wyjdę na taras wygrzać kości. Za tydzień już Mundial to nie będzie się tak czas dłużył...

I pozwólcie, że na tym dziś zakończę.

23:02, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 czerwca 2014

Taki dzień do dnia podobny u mnie, zarówno w kwestii przebiegu, jak i stanu zdrowia. Z utęsknieniem czekam na nadejście wyżu, a w weekend znowu całą rodzinką zasiądziemy na tarasie, gdzie muszę wygrzać "sfatygowane" chemią kości.

Nocka jakaś trudna dzisiaj była. Rzucało mnie z boku na bok, spać nie mogłem, ani miejsca znaleźć w łóżku. Ale ze snem nie mam generalnie problemów, a może po prostu za dużo go było w ostatnim czasie?

Rzadko komentuję sprawy międzynarodowe, ale dziś mnie świerzbi. Na wstępie małe wyjaśnienie: Baracka Obamę lubię i wolę, że on a nie jakiś Republikanin rządzi w Białym Domu. Samą Amerykę już mniej, za Coca-Colę, dobre kino, jeansy i dobrą muzykę. :) I dodam, dla tych podejrzliwych, że jestem antyputinowcem. Nie przeszkadza mi to jednak zauważać pewnych kwestii. Barack w Polsce naobiecywał Bronkowi i Donaldowi gruszek na wierzbie, ale że im kadził, to ci się napompowali z zadęcia. Nikt nie zauważył, że Barack ma mniejszość w kongresie, a 1 mld USD obiecał na wszystkie kraje NATO, czyli jakieś drobne na każdego członka paktu. My zaś zapewniliśmy go ustami prezydenta Bronka, że co rok będziemy zwiększać PKB na zbrojenia, jak rozumiem na zakup sprzętu w USA. To może być jakiś atut dla Baracka w Kongresie, ale nie musi. tak czy siak więcej wpłacimy do ich kasy niż wyjmiemy, co jest w ramach podlizywania się zwyczajem Polski od lat wielu.

Dziś od Baracka dowiedziałem się, że jesteśmy najlepszym przyjacielem USA w świecie. Nie wiem czy obywatele Burkina Faso muszą mieć wizy przy wjeździe do Stanów, ale my musimy. To jak to, zapraszamy naszych przyjaciół na imieniny i żądamy pokazania dowodu osobistego przed wejściem? Wiele narodów, mniej przyjaznych jak rozumiem, wiz nie ma obowiązku posiadać. Ruscy też byli naszym największym przyjacielem.

Może jestem ciemny i ktoś mnie oświeci. Po co nam nowe wojska amerykańskie w Polsce? jestem przeciwny jakimkolwiek obcym wojskom w naszym kraju, ale skoro już w ramach NATO musimy, to nie możemy sami zwiększyć armii przez pobór, albo choć niechby przybyły wojska  z Europy? Taniej by było i bezpieczniej. A tak już ruscy grożą, że w Kaliningradzie zamieszczą rakiety "iskander", bardzo celne i skuteczne, zasięgiem obejmujące całą Polskę. Czy wiecie, że dla USA i NATO za PRL Radom był w pierwszej 10-tce celów strategicznych? Teraz pewnie też tak jest (Fabryka Broni) - to tak na marginesie.

Kolejna sprawa. Mamy się za tygrysa, choć jest to tygrys z papieru. Dziś media zarzuciły nas informacjami jak to ślicznie różne wskaźniki mikro a przede wszystkim makroekonomiczne nam rosną, aby chyba przykryć te poranną, że gwałtownie i niespodziewanie ma wg prognoz już niebawem spadać produkcja przemysłowa (przemysłowa wraz budowlaną razem już spadły wg dzisiejszych doniesień). Czyli będziemy tracić robotę i wpływy z eksportu. Nie wspomniano u nas, że nam się Rosja i Ukraina odbija, a o tym mówią sami przedsiębiorcy w materiałach na inne tematy. Napinajmy więc dalej muskuły, a inni niech robią biznesy. Bo Merkel czy Hollande mają gdzieś uśmiechy i frazesy oraz komplementy Baracka, ale robią wszystko nie pod politykę, ale polityka ma służyć gospodarce. U nas jest odwrotnie. A hipokryzja mediów mnie po prostu rozwala. Tyle na ten temat. Jutro może coś lokalnego, bo coś tam się znowu dzieje.

PS: Na CNN wzmianki, w innych światowych stacjach o Pakistanie, Iraku czy Afryce mówi się więcej niż o wizycie Obamy w Polsce... Nie podniecajmy się więc tak nic nie znaczącą wizytą. Nawet z prezydentem Ukrainy Barack spotka się nie u siebie, aby nie drażnić lwa...

 

20:02, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 czerwca 2014

Brzydki dzień za oknem i pogoda niezbyt dobra dla chorych. Nie tylko ja czułem się dziś jak potłuczony, ale np. mój Tata też. Ale na to wpływu nie mamy. Dzień upłynął więc na lekturze prasy głównie. Ale w domu zrobiło się na tyle chłodno, że włączyłem ... kaloryfer!

Z jedzeniem nic się nie zmieniło. Zamiast radości stało się przekleństwem. Na siłę się zmuszam, i tyle...

TV nudna jak flaki z olejem. Coraz gorsza i nudniejsza. Ale we Wprost, które jednak żona mi kupiła wyczytałem, że te wszystkie talent show kończą się zwycięstwami ... wybranych nie prze głosowania telefoniczne widowni, ale autorów programu!Ba, jury nie może się podobać to co się podoba, a więc to wszystko jest jedną wielką ściemą. Blokowanie linii telefonicznych, manipulowanie przekazem, ustalanie kolejności oglądalności oraz manipulacja wypowiedziami jurorów przynoszą sukces nie tym, co są najlepsi, ale "najbardziej telewizyjni"!!! Znany medioznawca Wiesław Godzic wróży powolne umieranie telewizji... i chyba ma rację.

Politycy się tłumaczą z wyników wyborczych. Wg mediów każde ugrupowanie poza JKM  przegrało na swój sposób: PO, bo straciła mandaty, PiS bo znowu nie wygrało, SLD bo nie odbił się od dna etc... Tak jak szefowie talent show ustawiają swoje programy, tak dziennikarze chcą modelować scenę polityczną. Ale JKM rzeczywiście wykreowała stacja TVN i to jest chyba jedyny, albo jeden z nielicznych punktów, w  którym zgadzam się z JKM.

A w Radomiu? Czas na Radom powstało stowarzyszenie. Ludzi skupieni wokół Marzeny Wróbel. I radnego Kazimierza Woźniaka ponoć. Jeśli to ostatnie się potwierdzi to się dziwię. Prawicowe poglądy radnego? No cóż, może je zmienił a ja nie zauważyłem? Jedno jest pewne - M. Wróbel szuka sobie miejsca na politycznej scenie i jeśli wystartuje w wyścigu o prezydencki fotel w mieście to będzie miała spory wpływ na ostateczny rozkład sił. Nawet jeśli wynik nie okaże się rewelacyjny...

Zwolnienia w radomskich mediach. Tym razem m.in. w jednej z lokalnych gazet, z którą relacji nie mam najlepszych, bo za często manipuluje szczątkami informacji uwiarygadniając bzdety.

Pojawił się też w lokalnym medium artykuł, że pracę w szkole może stracić historyk Przemysław Bednarczyk. Mało takich ludzi u nas, apeluję do Kolegów z rządzącego PiS, aby zwrócić uwagę na ten problem. Wprawdzie dyrektorka szkoły zapewnia, że nie zwolni go, ale wolę dmuchać na zimne. Bo mogą być jakieś naciski na dyrekcję np.

21:19, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 czerwca 2014

Mniej spania dziś, ale troszkę w łóżku leżanki było. To ciągle nie jest moc wyjściowa, która towarzyszyła mi przed serią chemii a nawet po pierwszych z nich.

Jeść ciągle się nie chce. Leki niewiele dają jednak, ale może jest jakiś powód. Może to jeszcze pochemiczne wybryki organizmu. Ma wyjścia ciągle jednak za wcześnie.

Jak to w weekend sporo sportu w TV, teraz kabarety w Polsacie, TVN-u zgodni z zapowiedzią nie oglądam. Kabarety dość słabe, Kryszak chyba spadł już na dno. Kabaret Moralnego Niepokoju trzyma poziom, ale choć wizyta w chińskiej restauracji po 15 latach była rewelacyjna, to zupek chińskich z Radomia mało kto się śmiał, a przynajmniej aplauzu nie słyszałem. Ponadto mnie te rodzinne niedziele bardzo odpowiadają.

Teraz pooglądam do końca kabarety, potem poczytam jeszcze troszkę i pójdę spać, by nadrobić dzienne braki. :)

ROSA jednak nie zdobyła dziś brązu w koszykówce. Przegrała u siebie, ale na tym poziomie to się zdarza. Liczy się dyspozycja w danym dniu i wiele drobnych czynników. Ale wszystko przed nami. Rozegrał się na koniec rozgrywek Radomiak, ale spadek stał się faktem a jakie znowu były zapowiedzi. Cień szansy na pierwsze miejsce w III lidze ma Broń, ale jest to dosłownie cień. Zresztą ono też nie oznacza awansu. Czyżby znowu derby?

22:47, bohdankaras
Link Komentarze (1) »