..

RSS
sobota, 05 lipca 2014

Noc słaba, nie pospałem. Dzień dużo lepszy, jakiś taki żywszy byłem. Trochę poczytałem, trochę TV, trochę na działce. Teraz czekam na drugi mecz, bo pierwszy był dla mnie bardzo słaby.

Do jedzenia wciąż się zmuszam, jednak troszkę po lekach jakbym jadł więcej. No i same preparaty przecież wzmacniają...

Chyba jednak wcześniej pójdę spać. Z pisaniem mam problemy, bo zalałem herbatą klawiaturę i ta nie działa dobrze, a przecież jest praktycznie nowa. Al;e niezdarność po tej chemii to też stały element gry. Żona wykazuje tu sporą cierpliwość... :)

Jutro postaram się napisać więcej. Proszono mnie kilka razy o komentarz do bieżących lokalnych wydarzeń..

20:14, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lipca 2014

Krótki meldunek dziś jedynie - a więc będzie kolejna chemia. Tyle tylko na dziś się dowiedziałem z Warszawy, z Centrum Onkologii. Żadnych innych szczegółów na razie, otrzymam stosowny telefon z informacją w przyszłym, tygodniu. Stan zdrowia na razie bez zmian, ciągle niewyspany jedynie jestem.

No więc dobrze czułem -będą nowe i to nie "kelnerskie" taśmy i PO psychicznie sobie nie wypocznie. Myślę, że im dłużej to trwa, tym boleśniejszy będzie upadek.

Mnie w przeciwieństwie do zawodzących komentatorów TVP mecz Francja - Niemcy nie rozczarował. Sporo taktyki było na boisku, owszem, ale to moim zdaniem dwie najlepsze drużyny Mundialu 2014. Szkoda tylko, że nie było dogrywki,..

20:17, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 lipca 2014

Muszę się mocno pilnować przy zamieszczaniu krytycznych wpisów na temat rządu, bo jak podały ogólnopolskie portale podały, że u jednego z internautów, który się ośmielił to robić, w domu pojawili się funkcjonariusze ABW.

Tymczasem trudno nie być złośliwym. Oto bowiem Pani Doktor zaleciła mi wczoraj w Centrum Onkologii specjalną dietę opartą o rozmaite specyfiki. Rachunek za nie wyniósł blisko 400 zł, a w ciągu miesiąca dojdą jeszcze wydatki rzędu co najmniej kilkuset kolejnych, gdyż starczają one na bardzo krótko. No dobra, jakoś się zepnę, dam radę, ale co ma zrobić np. samotny rencista z rentą 1000 zł? Umierać z głodu, skoro "normalne" jedzenie nie idzie i nie wystarcza?

W telewizji masa rozmaitych "pierdu pierdu", jak to rząd władzy z rakiem. Takie programy będą, i takie, i inne, dziwne tylko, że wszystko to w bardziej lub mniej określonej przyszłości. Obiecanki-cacanki, które psychicznie niszczą ludzi potrzebujących tej pomocy teraz...

Byłem dziś na sesji rady, krótkiej i nadzwyczajnej, choć ważnej (relacja m.in. na portalu Radom24.pl), także na posiedzeniu komisji sportu. Tak więc Ci nieliczni, co tam mnie próbowali rozliczać z samorządowych obowiązków, mogą sobie dać już spokój. Koniec tematu. Łatwo nie było, ale dziś pomogła małżonka, która mnie dowiozła i była ze mną w razie czego.

Czuję się możliwie. Jestem mocno niewyspany, ale coś ostatnio z tym ma problemy. Takie sesje, jedna, dwie godziny, i pobudka. W dzień, nie tak, jak niedawno, ciężko przysnąć. Apetyt żaden, ale wspomniane specyfiki ratują. Poza tym - nie najgorzej...

20:51, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
środa, 02 lipca 2014

No i po wizycie w Centrum Onkologii. Pojechaliśmy o 11.00, wróciliśmy o 17. Trochę po wizycie leżałem, ładując nadwątlone siły.

Na razie nic nowego nie wiem. Moje wyniki zostaną poddane szczegółowej analizie w piątek i potem będzie decyzja. Okazało się, że z 95 kg schudłem już na 86, więc moja Pani Doktor opracowała "plan ratunkowy" na te utratę wagi i sił. Leki i specjalne komponenty diety mają pomóc, bo może być źle jak tak dalej pójdzie.

Wciąż otaczają mnie oceany życzliwości. Ze strony polityków, przyjaciół, znajomych, ale i często nieznanych nawet osób. Nie będę wymieniał wszystkich przykładów, bo nie sposób, ale nie mogę nie napisać o postawie sąsiadów. Jedni przywieźli mi butelkę wody z Lourdes, drudzy zadeklarowali pomoc żonie przy cięższych pracach na działce i przy domu, a i jedni, i drudzy żywo interesują się stanem mojego zdrowia. Tacy sąsiedzi to skarb - dziękuję pięknie!

Na dziś tyle, idę dalej odpoczywać, Mundialu trochę brak, ale może się wyśpię, gdyż znowu bilans mam ujemny.

21:55, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lipca 2014

Wczoraj dotarł do mnie opis badań z tomografu, niezbyt dobre niestety, choć są i plusy. Stąd absencja w pisaniu notki. Zawsze mam taki pierwszy dzień reakcji, potem nastawiam się na dalszą walkę.

Że rewelacji nie ma wiedziałem, gdy zona nie dzwoniła ze szpitala, w którym badania robiłem. Płuca pokryte są licznym guzkami o wymiarach do 1 cm. Jest w nich też płyn. Dobra strona jest taka, że leczone wcześniej gardło jest czyste. Podobnie jak krtań, węzły chłonne i inne. Słowem bajzel jest, ale tylko w płucach.

Jutro jadę do Centrum Onkologii na konsultacje. lekarze obejrzą płytkę i zadecydują co dalej. Szczęśliwy nie jestem, ale się nie poddaję. Te oczekiwania na wyniki są jednak potwornie stresujące, choć przecież i tak wiem, w jakiej sytuacji jestem...

Trzymajcie kciuki, i tak się nie dam, choćbym nawet miał jechać na kawałku płuca. Nie bardzo bym jednak chciał wracać do szpitala. Latem w domu jest lepiej. Choć wczoraj czułem się podle, w nocy kiepsko spałem. Dziś jest natomiast całkiem nieźle... :) Pozdrawiam

PS: Byłem wczoraj na sesji, wziąłem udział w kilkunastu głosowaniach. Ale w taka pogodę ciężka to była wyprawa...

14:44, bohdankaras
Link Komentarze (3) »
niedziela, 29 czerwca 2014

Zabrakło mi wczoraj weny i stąd notki nie było. Snułem się między łóżkiem a telewizorem spędziłem cały dzień, bowiem przy zmianach pogody rewelacji w zdrowiu nie ma.

Trochę snu, czytać mi się nawet nie chciało. W TV głównie sport i filmy dokumentalne. Polityki cokolwiek, bo żenada trwa. Ale skoro państwa, co przyznają rządzący, nie ma?

Z apetytem nadal niedobrze, jeść się kompletnie nie chce. Zmuszam się, ale okropne to jest gdy jedzenie się cofa, a ja muszę go wpychać na siłę. Nieco więcej napisze później.

*****

Do pisania ciężko się zebrać, to chyba wpływ pogody jednak na bardzo kiepskie samopoczucie. Będę starał się rano dotrzeć na sesje Rady Miejskiej, ale czy się uda  - nie wiem. Wszystko zależeć będzie jednak od stanu zdrowia i samopoczucia po przebudzeniu. Te słowa pisze nocą ponieważ nie bardzo mogę spać.

Mundial nadal bardzo ciekawy, oglądam wszystkie mecze praktycznie. Szkoda trochę Meksyku, ale Holandia fajnie  gra w tym turnieju. Na razie słabo stoi Europa, tylko jeden zespół awansował...

A tymczasem Made in Radom na drugim miejscu blogów regionalnych w Polsce. Wielkie dzięki, Drodzy Czytelnicy!

 

11:16, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 czerwca 2014

Dużo, dużo spania w dzień, ale nie takiego chorobowego, a bardziej relaksacyjnego. Wczoraj do pisania notki nie wróciłem, po otrzymaniu wiadomości, że zmarła przewodnicząca radomskiego OPZZ Mirosława Kosterna. Mirka chorowała ciężko jak ja, i jak ja walczyła. Nie udało się... Wiecej na ten temat nie piszę, by n ie rozdrapywać tak świeżej dla Jej otoczenia rany...

Ale dziś kilka słów muszę napisać. Za co ja mam szanować ten rząd PO-PSL? Najpierw sprywatyzowali w sposób, którym powinna zainteresować się prokuratura i zwolnili mnie z pracy za pomocą taniego szantażu, potem potknąłem się o nich lecząc raka. Dziś w jednej ze stacji TV podano, że na liście leków refundowanych dwa leki dla tysięcy leczących nowotwory przestały być refundowane, a jeden z nich z 3,2 zł będzie kosztował teraz 150 zł. O tym leku swego czasu pisałem. Wielu pacjentów nie będzie nań stać a to przy raku oznaczać może jedno - skoro to lek wzmacniający m.in. odporność, łatwo resztę dopowiedzieć.

Nowy szef NFZ powiedział też w innej stacji, że kolejek do onkologów nie zlikwiduje, może najwyżej trochę skróci kosztem 600 mln zł. Takim szefem NFZ to może być każdy z nas - dajcie kasę a ja coś tam zrobię...

I to łgarstwo przy aferze taśmowej dopełnia mojego uczucia do rządzących, by nie wymieniać więcej grzechów... A zdaje się, że kolejne taśmy w drodze i to jeszcze nie koniec... Fakt, część z nich wpadła w ręce służb i rząd złapał na chwilę oddech, ale nie wiemy czy ktoś nie ma kopii, więc rządzący spokojnie spać nie będą. A domniemany sprawca okazał się wyborcą PO, co dopełnia poziomu śmieszności w tym wszystkim.

Dzień bez Mundialu - trochę mi go brak, ale do jutra wytrzymam. Kibicuję Francji, Kostaryce, Holandii, Meksykowi i Chile oraz Niemcom. A kto wygra czas pokaże...

21:47, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 czerwca 2014

Ufff, wczorajszy dzień był jednym z gorszych w ostatnich tygodniach, więc nawet o notkę się nie pokusiłem. Na szczęście dziś wszystko się odwróciło i dostałem przypływu sił i energii. A to ważne bo badania na tomografie robiłem poza Radomiem i zniosłem je bardzo dobrze.

Wczoraj poza brakiem sił, taką ogólną słabością nie mogłem sobie znaleźć miejsca. Telepałem się w łóżku z boku na bok a ciągnęło mnie jak nigdy. Zaczęły mnie od leżenia boleć także plecy i nie obeszło się bez smarowania.

Dzisiejszy poranek, a wstałem bardzo wcześnie, powitał nas ulewą, ale ucieszył mnie z tego nagłego przypływu energii. Ta wyprawa troszkę mnie osłabiła, ale po wczorajszym leżakowaniu i tak forma ciągle jest niezła. Trochę do łóżka zaraz wskoczę, ale nie zamierzam przeleżeć w nim całego dnia.

W środę wyjazd do stolicy na konsultacje, opis wyników żona odbierze w poniedziałek.

Polityka średnio mnie interesuje, ale trochę wczoraj śledziłem wydarzenia sejmowe. Ciekawi mnie, jak można odbywać prywatne rozmowy płacąc sowite rachunki z naszej, czyli podatników, kieszeni. Żałosna była ta debata, ale jeszcze bardziej rozmaitej maści pochlebcy, którzy to rozpływali się nad tym, jak to pan premier załatwił opozycję. Żałośni klauni, którzy niczego nie rozumieją! Ta afera to klęska wszystkich sił politycznych, a patologiczne zachowania polityków PO zawarte na taśmach są w niczym nie usprawiedliwione. Nawet gdyby za aferą stali sami Marsjanie! A Korwin-Mikke może nic nie robić i niedługo będzie miał 20%, tak dla jaj, nie dla wiary, że coś zmieni. Bo skoro teraz jest żałośnie to już lepiej niech będzie śmiesznie... Tak przynajmniej młodzi mówią. Kwestia zaś klęski Tuska, to kwestia czasu. Nie jest on żadnym mistrzem, tylko nieodpowiedzialnym kuglarzem na stanowisku premiera. Gdyby nie sowicie opłacane z kasy państwowej media, co wyszło z taśm, to imperium padłoby już dawno. Dlaczego przy wszelkiego rodzaju przewrotach w świecie rebelianci najpierw przejmują stacje telewizyjne? Bo taka jest dziś siła słowa. Dochodzi jednak do tego internet, a ty brylują młodzi, stąd popularność JKM. To na razie tyle, gorzko, ale szczerze. Może dziś jeszcze troszkę pokomentuję wydarzenia lokalne, ale to jak starczy sil i weny, później.

11:59, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 czerwca 2014

Nie dałem rady zwlec się wczoraj z łóżka, aby dokończyć pisanie notki. Ot, zmęczenie materiału było zbyt silne. Ponadto nie ukrywam, że afera taśmowa i to co się wokół niej dzieje, wywołała u mnie tak wielką niechęć do polityki, iż zastanawiam się czy nie rzucić tego całkiem. Skoro ja, polityk, lokalny wprawdzie, ale od lat tak myśli, to co mogą czuć ci, co w polityce nie siedzą? Afera uderzyła w całą klasę polityczną, a zyskał na niej jedynie Korwin-Mikke.

Dziś postanowiłem spróbować sił i pojechałem na komisję środowiska rady miejskiej. Długo nie wytrzymałem, nie ten czas jak widać jeszcze, ale jednak. Zresztą sama komisja nie trwała długo. Zmęczyło mnie zwłaszcza wejście po schodach, zapomniałem, że w Pałacu Ślubów, gdzie odbywają się posiedzenia jest przecież winda.

Ciągle słaby jednak jestem. Pozostałe parametry od pewnego czasu stanęły w miejscu. Doszły nocne problemy ze snem, których przecież nie było. Brak apetytu utrzymuje się cały czas. W czwartek będę miał badania tomograficzne. Łóżko jednak znowu ciągnie. Ponieważ z chodzeniem jest pewien problem, wypożyczyłem sobie kule do pomocy.

Na poniedziałkową sesję spróbuję dojechać, czas odpowiedzieć sobie na pytanie czy dalej będę w stanie wypełniać mandat radnego. Mundial mnie cieszy jak dziecko. Nawet te słabsze mecze oglądam. Czasem zdrzemnę się na którymś pojedynku trochę, ale są powtórki.

22:07, bohdankaras
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 czerwca 2014

Jestem, jestem, wczoraj mi się wieczorkiem przysnęło i stąd notki nie było, rano nie czułem się na siłach, by pisać, a potem miałem odwiedziny. Stan zdrowia bez większych zmian, poza tym, że słabszy dziś jestem (pogoda?).

Okazuje się, że polityka wciąż mnie dosięga. Otóż "betonowa" grupa w SLD wciąż walczy, abym nie startował na radnego, choć ja nawet jeszcze decyzji nie podjąłem. Beton ma kandydata na moje miejsce, ja się ponoć już zużyłem, choć jak słyszę kto by miał to być, to bardziej zużytą osobę trudno znaleźć. Ech, ten pęd do władzy niejednego już zgubił...

W kraju, wiadomo, ludzie żyją taśmami i Mundialem. Rząd pogrąża się coraz bardziej, co akurat dla samego państwa dobrze nie jest, no, ale skoro platformersi sami mówią, że  państwa nie ma tzn., że może już być tylko lepiej.

Cd. notki później.

14:39, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »