..

RSS
poniedziałek, 29 października 2007

Dosłownie przed chwilą wróciłem z sesji Rady Miasta. Program był bogaty, ale uwagę wszystkich zwracał dziś jeden, jedyny punkt wprowadzony w trakcie sesji - wybór nowego przewodniczącego Rady. Mimo, że wybory miały miejsce jeszcze przed południem, wszystko kręciło się od początku do końca wokół tej właśnie sprawy.

Zanim do realizacji tego punktu doszło, zjednoczona w liczbie 14 osób (Rada liczy 28 członków) opozycja długo debatowała nad strategią rozegrania wyborów. Początkowo nawet odniosła sukces (już widzę, że nie zauważyły go media), bowiem jednomyślnie nie zgodziła się na wprowadzenie punktu do porządku obrad (aby to zrobić, trzeba mieć 15 głosów, a PiS tyle nie miał). Potem na spotkaniu całej opozycji byłem jedną z niewielu osób, która namawiała zebranych do tego, by nie dokonywać reasumpcji głosowania i zostawić wszystko do poniedziałku, bowiem miałem wrażenie, że byliśmy nie do końca przygotowani do całej operacji. Doświadczenie radnego podpowiadało mi, iż możemy przegrać wybory, a spostrzeżeniem tym podzieliłem się nawet potem z Jakubem Kluzińskim. Niestety zdecydowana większość członków opozycji uparła się, aby doprowadzić do konfrontacji. Nazwałem ją nawet publicznie zwarciem między PO i PiS, ponieważ wokół tej osi obraca się od dłuższego czasu konflikt w Radzie. Niestety nie mogę opowiadać szczegółów dotyczących naszych rozmów jako opozycji, więc poprzestanę na tym, że byłem złym prorokiem (Krzysztof Gajewski porównał mnie nawet potem do Kasandry) i starcie przegraliśmy 13:15. Część radnych zaczęła nawet szukać przyczyny w możliwości sfałszowania wyników głosowania, ale ja w swoich wypowiedziach byłem nieco ostrożniejszy. Powiem wprost, nie ma w opozycji osoby, która widziała wszystkie kartki, a nieśmiałe, cząstkowe ich oglądanie o niczym jeszcze nie świadczy. I tak się też wypowiedziałem do mediów. PiS zagrał jednak pokerowo, dziękując za wybór Dariusza Wójcika ... Platformie Obywatelskiej! Później tematem zajęli się dziennikarze. Bardzo sprytnie próbowali nas podejść, zadając np. Kubie Kluzińskiemu czy mnie (oczywiście każdemu z osobna) pytanie, dlaczego poparliśmy PiS? Zażartowałem sobie nawet, że to jeszcze i tak zbyt małe poparcie i dalej będzie go więcej... Ale nie było i nie będzie. Tak się składa, o czym mało kto wie, iż zarówno dwóch radnych lewicy, jak i gremium kierownicze LiD w Radomiu przyjęło zasadę nie korzystania z żadnych profitów wynikających z pracy w Radzie w postaci wszelakich funkcji i to bez względu na to, kto będzie aktualnie sprawował władzę w prezydium. Ot po prostu nie jesteśmy zainteresowani. Będziemy za to twardą, merytoryczną opozycją, która jednak dla dobra miasta wesprze zawsze rozwiązania warte głosowań ponad podziałami. Ale tylko i wyłącznie takie, czego daliśmy dowody już dziś, krytykując złe propozycje, popierając zaś dobre.

W całym tym zamieszaniu zdjęte zostały jednak po raz kolejny wybory przewodniczących dwóch nowych komisji: Gospodarki i Środowiska oraz Rozwoju. Jakoś ta sprawa też nie przykuła uwagi większości dziennikarzy i nadal nie rozumiem dlaczego. To pierwsza rzecz, o którą spytałbym jako dziennikarz, a drugie pytanie jakie zadałbym, brzmiałoby: dlaczego opozycja najpierw zablokowała wybór przewodniczącego, a potem się nań zgodziła. Bo tego do tej pory nie rozumiem! Ale w końcu nie jestem dziennikarzem i nie ja tu zadaję pytania, odpowiadać na nie też nie zamierzam, bo samemu sobie nie wypada... Dodam jeszcze, że wnioskodawca, Krzysztof Sońta z PiS zdjął wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącego Komisji Bezpieczeństwa Zbyszka Neski, radnego PO...

W pierwszej znanej mi relacji pochodzącej z internetowej strony "Gazety Wyborczej" poznajemy też kulisy rozmów działaczy PO z radnymi PiS na temat ewentualnej współpracy. Nie jestem upoważniony do wnikania w wewnętrzne sprawy Platformy, dodam więc tylko do wiadomości Czytelników, że wystarczyłoby, aby jeden radny Prawa i Sprawiedliwości nie poparł Dariusza Wójcika i wybór nie byłby dokonany...

W międzyczasie opozycja zdołała tylko na tyle zewrzeć szyki, aby pokusić się o złożenie wniosku o odwołanie z funkcji przewodniczącego Komisji Budżetowej (najważniejsza komisja w Radzie) seniora Rady, Mirosława Rejczaka. Wszyscy przyznali, że przewodniczący, który często publicznie mija się z prawdą i obrzuca błotem wszystkich za wszystko, nie powinien dalej pełnić tak ważnej funkcji...

Rada wybrała też po całodziennym głosowaniu ławników. Było tu sporo zamieszania, ale na liście znalazłem błąd, który mógł kosztować Radę kilka dodatkowych godzin pracy. Po prostu jedna z osób zgłosiła swa kandydaturę do dwóch sądów i gdyby została wybrana, głosowanie zostałoby powtórzone...

I to tyle tak na gorąco. Na zakończenie dodam tylko, że w latach 1998 - 2002 jako przewodniczący klubu radnych SLD nieraz miałem problem z zebraniem większości do danego głosowania. Najważniejsze było wówczas wyczucie takiego momentu i znalezienie tej większości. Dziś w ten sam sposób ograło nas PiS, którego kilku radnych jeszcze wtedy zrzeszonych w klubie  AWS wyciągnęło widocznie słuszne wnioski z tamtych lekcji. Ograli nas jak dzieci i dlatego w wypowiedzi dla "Gazety" stwierdziłem, że raz się jest na wozie, raz pod nim. Bo polityka to proces ciągły i nic nikomu nie jest dane raz na zawsze. Jak się nie ma większości, trzeba z pokorą przyjąć wynik, ale zawsze trzeba walczyć o to, aby tę większość na sali obrad uzyskać i wtedy można klocki ustawiać po swojemu. To jedyna szansa na zmiany, bo według ustawodawcy prezydent miasta jest praktycznie nieodwoływalny. Ale z większością w Radzie współpracować musi...

Do wydarzeń tej sesji zapewne jeszcze będę powracał... Na razie w łonie opozycji i na łamach prasy trwa polowanie na niewiernego (niewierną)...

21:35, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 października 2007

Co do tego porozumienia w Radzie, (pisałem o tym w czwartek) - chyba byłem zbytnim optymistą. Reakcje jakie zachodzą między PO i PiS to jednak wciąż linia wysokiego napięcia i niestety, raczej jednak nie miałem racji pisząc, że po wyborach robi się spokojniej. Urazy po obu stronach są jeszcze zbyt świeże i będzie potrzeba czasu, aby choćby częściowo się to wszystko wyprostowało. Sytuacja jest tak dynamiczna, iż na ten moment nie potrafię już powiedzieć, jak będą przebiegały wybory nowego przewodniczącego Rady i szefów komisji. Kolejne spotkania i rozstrzygnięcia w tej sprawie zapadną w poniedziałek rano przed samą sesją. W każdym bądź razie po wielu różnych wojnach i wojenkach, które zdarzało mi się swego czasu na forum samorządu toczyć, teraz jestem zwolennikiem porozumienia. Porozumienia na może twardych, ale partnerskich zasadach. Nie znaczy to oczywiście, że w kwestiach merytorycznych zamierzam stosować wobec rządzących jakąkolwiek taryfę ulgową, od tego jest przecież opozycja, aby patrzyła na ręce rządzącym, w wielu jednak sprawach ważnych dla miasta, urazy, a często także osobistą niechęć powinniśmy jednak odrzucić.

Cały wczorajszy wątek poświęciłem oświacie, ale jeszcze kilka słów na temat tej dziedziny.  Otóż w "Gazecie Wyborczej" zainteresował mnie artykuł o Olku, synu polskich lekarzy, który dwa lata temu wyjechał z rodzicami do Anglii. Chłopak chodził do renomowanej szkoły, w której za nic nie płacił, ale ostatecznie wrócił uczyć się do kraju, gdyż tu jest po prostu wyższy poziom. Nie chcę w żaden sposób oceniać zachowania Olka, miał pełne prawo tak zrobić. Właśnie dziś jednak dzwoniła do nas żony siostra, która mieszka w Szwecji i mówiła jak tam wygląda nauka jej 12 - letniej córki. Dzieci uczą się wyłącznie w szkole, nie dźwigają co najmniej kilkukilogramowych tornistrów, a podręczniki zostawiają na swoich półkach w klasie. Co ciekawe, mają jeden przedmiot, który swoim zakresem obejmuje takie dziedziny jak chemia, biologia, fizyka i geografia... Nie otrzymują też świadectw na koniec każdego roku, tylko jedno po ukończeniu szkoły. A wszystko po to, aby ograniczyć do minimum stres i aby dzieci nie spędzały wielu godzin, ślęcząc nad bzdurnymi często pracami domowymi. Nie jestem specjalistą od oświaty, nie mówię, iż to idealny model, budzą się we mnie jednak wątpliwości, że przecież Szwedzi nie są idiotami, a poziomu życia zazdroszczą im w wielu europejskich krajach. I powiem szczerze, jak widzę swoją 11 - letnią córkę spędzającą wieczory i znaczne części weekendów pochyloną mozolnie nad lekcjami, zastanawiam się czy oświatowe władze kraju nie powinny zmienić programu nauczania w Polsce i wyeliminować część "mądrości", które tłoczy się do głów naszym dzieciakom...

"Polska socjalna, nie klerykalna" to główne hasło manifestacji, którą w Toruniu zorganizowała partia Racja Polskiej Lewicy. Data była nieprzypadkowa, dziś przypadają bowiem imieniny ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka. Przypomnę, że przewodniczącą RPL jest pani profesor Maria Szyszkowska.

No i w końcu posadzili Lipca. Ministra PiS od sportu. Facet podejrzewany jest o przyjęcie konkretnej łapówki, a raczej kilku łapówek. Nie przekonuje mnie argument, że rządzący zamknęli swego własnego ministra. SLD też wsadzało swoich, znaczy, iż obydwie partie stawiały na niewłaściwych ludzi. Z PO też są zamieszani w afery. Choćby tak posłanka Sawicka. I z innych partii też. Będę artykułował to jeszcze setki razy - korupcja nie jest ani lewicowa, ani centrowa, ani prawicowa. Tyle, że część tzw. niezależnych dziennikarzy z lubością prezentuje i eksponuje te z udziałem ludzi z lewej strony. Jak łapówkę bierze ktoś z prawicy to zaraz pół Polski razem z nią płacze (Sawicka), albo po prostu nikt się nie chce do takiej osoby przyznać (śp. minister Dębski), albo też służy jako świadectwo uczciwości danej opcji (widzicie, my nawet swoich zamykamy, jak łamią prawo)... 

11:08, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2007

Coraz więcej kontrowersji narasta wokół utworzenia Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Radomiu. Oto treść listu, jaki do władz Radomia skierowało grono pedagogiczne IX LO im. St. Staszica, którego budynek miałby stać się bazą szkoły zawodowej:

 

Grono Pedagogiczne                                        Radom, dn. 23.10.2007

XI LO z Oddziałami Integracyjnymi

im. St. Staszica w Radomiu

ul. 11 Listopada 27

26-600 Radom

                       

                                      Prezydent i Radni Miasta Radomia

         Wszyscy nauczyciele XI LO im. St. Staszica w Radomiu wraz ze społecznością uczniowską oraz rodzicami sprzeciwiamy się przeniesieniu naszej placówki do innego budynku.

Uważamy, że decyzja władz miasta Radomia  dotycząca naszej szkoły została podjęta pochopnie i bez racjonalnych przesłanek. Zarówno my – nauczyciele, jak i przede wszystkim uczniowie, którzy tworzą tę placówkę i darzą ją ogromnym zaufaniem, zostaliśmy potraktowani marginalnie i przedmiotowo.

To właśnie nasza szkoła rozpoczęła jako pierwsza program integracji klas w latach 1994/1995.

Wspólnie z uczniami i ich rodzicami wykształciliśmy charakter i tradycje placówki, a zachęceni tym przyszli kandydaci świadomie wybierają XI LO jako szkołę przyjazną i gotową do współpracy z młodzieżą z problemami zdrowotnymi i trudnościami adaptacyjnymi.

Budynek naszej szkoły jest dostosowany do charakteru i typu placówki. Przeniesienie jej nie gwarantuje naszym wychowankom koniecznych warunków, tj. :

-  oddzielnej toalety dla uczniów niepełnosprawnych ruchowo

-  salki rehabilitacyjnej

-  świetlicy, w której mogą oczekiwać na transport

- pomieszczenia dla psychologa i pedagoga służącego do prowadzenia niezbędnej terapii, która wynika z charakteru i typu szkoły.

Nasze uzasadnione obawy dotyczą też lokalizacji wskazanej przez wiceprezydenta Ryszarda Fałka szkoły, do której przeniesionoby naszą placówkę. Nie zapewnia ona bezpieczeństwa dzieciom niepełnosprawnym.

Nasz dotychczasowy budynek usytuowany jest poza centrum miasta, co gwarantuje komfortową sytuację dla transportu i parkowania busów przewożących uczniów niepełnosprawnych ruchowo.

Z naszej obserwacji wynika natomiast, że parking przed budynkiem wskazanej zastępczej szkoły, a właściwie chodnik, na którym parkowane są tam samochody, uniemożliwi jakikolwiek dojazd uczniów poruszających się na wózkach.

Jesteśmy też poważnie zaniepokojeni sygnałami od rodziców naszych uczniów, którzy deklarują przeniesienie swoich dzieci do innych szkół w razie zmiany obecnej lokalizacji. Rodzice uważają, że nowa nie zapewni dostatecznego bezpieczeństwa.

Kolejnym argumentem przeciw przeniesieniu naszej placówki jest fakt, że nauczyciele uczący w XI LO nie będą mogli realizować wszystkich działań, jakie do tej pory pełnili na rzecz uczniów :

- koła zainteresowań,

- sks,

- szkolny wolontariat,

- społecznie prowadzone zajęcia fakultatywne.

Poza tym naszym zdaniem niewykonalne jest pogodzenie czasu pracy naszej placówki i CKU. Obecnie rozpoczynamy nasze planowe zajęcia o godz. 7.30, a kończymy o godz.15.15, później natomiast odbywają się zajęcia dodatkowe. Tymczasem lekcje w CKU rozpoczynają się o 13.00 i trwają do późnego wieczora.

W związku z tym nie widzimy możliwości właściwego realizowania zadań wychowawczych i opiekuńczych, do jakich jesteśmy zobowiązani.

Przy popołudniowym systemie funkcjonowania CKU nie wyobrażamy sobie technicznych możliwości zorganizowania dla naszej placówki zebrań z rodzicami, szkoleniowych rad pedagogicznych oraz wspomnianych dodatkowych zajęć z młodzieżą.

Nawet przy ogromnej życzliwości współpracujących ze sobą dyrektorów obu placówek nie uda się zapobiec licznym problemom i rozwiązać trudności niezależnych od dobrej woli nauczycieli obu szkół.

Wydawało się nam, iż reforma oświaty zmierza w kierunku polepszenia jakości nauczania, co bezpośrednio związane jest z obniżeniem liczebności osób w oddziałach. Tymczasem przeniesienie naszej placówki i sublokatorstwo doprowadzi do zmniejszenia ilości naszych oddziałów .

Musimy dodać, że już w tej chwili nasze oddziały w klasach nieintegracyjnych liczą po 35-36 osób. Naszym zdaniem przeniesienie obiektu XI LO do innego budynku zmierza do uszczuplenia bazy lokalowej szkolnictwa średniego na terenie Radomia, która już w tej chwili nie jest wystarczająca jak na potrzeby naszego miasta. Świadczy o tym ogromne przepełnienie klas w większości szkół licealnych. Działania te uważamy za krótkowzroczne z uwagi na zbliżający się wyż demograficzny.

Oprócz tego wyrazem najwyższej niegospodarności włodarzy miasta Radomia jest niszczenie dorobku materialnego i tradycji szkoły, która jako jedyna w mieście liczącym ponad 200.000 mieszkańców jest dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Radom do tej pory szczycił się mianem miasta ,,bez barier”- tymczasem znów je stwarza w imię partykularnych interesów. Obietnice o szybkim dostosowaniu nowego budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych są przesadzone i niewiarygodne, gdyż wszyscy mamy świadomość, że niezbędne remonty oraz modernizacje trwały latami i wymagało to ogromnych nakładów finansowych.

Szkołę naszą, którą sponsorowało miasto, rodzice i prywatni inwestorzy, przenosi się bez uzgodnienia ze społecznością XI LO narażając dzieci na ogromny stres a nauczycieli na obawę utraty pracy.

Tworzenie jednej szkoły nie może oznaczać niszczenia innej. Zwłaszcza takiej, która latami pracowała nad stworzeniem obecnego jej charakteru; bazy materialnej, umożliwiającej naukę dzieciom niepełnosprawnym oraz przygotowaniem kadry pedagogicznej. Szkoły, której klimat jest przyjazny uczniom, wybieranej przez nich właśnie z tego powodu.

Nie trudno jest niszczyć. Trudniej jest budować, czego doświadczyliśmy przez lata, wypracowując profil naszej szkoły.

Prosimy o dokładne rozważenie decyzji, za którą kryje się los wielu ludzi.

Przypomnę tylko, że zastępca Prezydenta Miasta Radomia Ryszard Fałek na obradach Komisji Oświaty mówił, iż nauczyciele i dyrekcja XI LO wyrazili pozytywną opinię co do przeniesienia Liceum do Centrum Kształcenia Ustawicznego przy ul. Kościuszki... Tej sprawy na pewno nie pozostawimy bez echa...

20:36, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 października 2007

Po dzisiejszym spotkaniu w Radzie Miejskiej przedstawicieli wszystkich ugrupowań, do porozumienia jest na pewno bliżej niż dalej. Napięcie spowodowane wyborami parlamenatrnymi zaczyna powoli ustępować, a brak posiedzeń przez dwa miesiące spowodował, że radnym wrócił zapał do pracy. O szczegółach rozmów niestety poinformować nie mogę, bo nieraz okazywało się już, iż budowany w pocie czoła dialog rozsypywał się w proch w momencie, kiedy trzeba było wcześniejsze ustalenia zacząć realizować...

Informując wczoraj o poniedziałkowym posiedzeniu Rady Miasta Radomia nie zwróciłem na blogu uwagi, że już jutro odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady dla uczczenia 80. urodzin wybitnego polskiego filozofa Leszka Kołakowskiego. W jej trakcie pan profesor otrzyma medal "Bene Merenti Civitas Radomiensis", a Resursa Obywatelska z tej okazji przygotowała cykl imprez pt. "Tydzień z profesorem" (szczegóły na stronie głównej radomskiego wydania "Gazety"). W tym miejscu chciałbym podziękować Czytelnikowi o nicku "Dialog", który zwrócił mi uwagę na pominięcie tak ważnego wydarzenia.  Tym bardziej, że nie samą polityką człowiek żyje, a chyba wszyscy mamy ostatnio jej przesyt...

Dziś poseł Marek Wikiński i szef Sztabu LiD Waldemar Kaczmarski zwołali konferencję prasową podsumowującą kampanię wyborczą. Pierwszy z nich zaproponował, aby radomscy parlamentarzyści stworzyli koalicję na rzecz wspólnych działań na rzecz miasta i regionu. Zdaniem posła przewodnictwo nad radomską grupą parlamentarną powinna przejąć pani poseł Ewa Kopacz (PO), która zdobyła największą liczbę głosów w okręgu. O opinie w tej sprawie "Gazeta Wyborcza" poprosiła kilku parlamenatrzystów. Na przewodnictwo posłanki PO nie zgadza się poseł PiS Marek Suski, który jest z nią w ostrym konflikcie. Uważa, żeby lidera wybrało całe grono parlamentarne z okręgu. Za inicjatywą nie jest też jego koleżanka partyjna, Marzena Wróbel, która chce popierać konkretne inicjatywy, ale tak, aby każdy robił to sam. Wypomina M. Wikińskiemu brak poparcia dla nowelizacji ustawy dotyczącej Czerwca '76. I to są właśnie radomscy parlamentarzyści, zawsze znajdą sto powodów, aby nie współdziałać...

A teraz kilka słów na temat poniedziałkowej sesji Rady Miasta. Jeden z punktów obrad obejmuje projekt uchwały wyrażającej zgodę na zaciągnięcie przez gminę 20 mln złotych kredytu w celu sfinansowania deficytu budżetowego w 2007 r. Ciekaw jestem, co na to powiedzą radni wchodzącej w skład PiS-u Wspólnoty Samorządowej, którzy w dwóch poprzednich kadencjach nie zostawiali suchej nitki na prezydentach miasta za jego rzekome zadłużanie, choć de facto, szczególnie po rządach lewicy zadłużenie spadło, a ostatni budżet został zrównoważony...  Interesuje mnie także sprawa pisma pisma prezydenta z prośbą o zajęcie stanowiska w przedmiocie lokalizacji galerii handlowej wraz z infrastrukturą techniczną w rejonie ulic: Żółkiewskiego, Energetyków i Terenowej, a więc o przysłowiowy rzut beretem od mojego miejsca zmaieszkania. Przecież PiS jest gorącym przeciwnikiem handlu wielkopowierzchniowego, tyle, że bardzo niekonsekwentnym, gdyż nie tak dawno radni tego klubu zgodzili się na powstanie podobnej galerii w centrum miasta przy ul. Struga (dla firmy King Cross). Inna sprawa, iż osiedle Gołębiów II rozwija się i rozbudowuje chyba najszybciej i sam zastanawiałem się, kiedy ktoś zainteresuje się terenami doń przyległymi. Tak więc strzeliłem w "dychę", choć nadal nie wiem, kto za tym stoi i jaka jest koncepcja... Do innych spraw związanych z sesją powrócę jeszcze w weekend.

Dodam tylko, że na dzisiejszym posiedzeniu Komisja Oświaty, Sportu i Turystyki jednogłośnie zaopiniowała projekt uchwały dotyczacej zgody na zawarcie umowy leasingowej celem zakupu sztucznego lodowiska. W posiedzeniu Komisji uczestniczył jeszcze jej członek, wybrany ostatnio na posła Radosław Witkowski z PO. Dobrze nam się razem współpracowało, ale teraz Radek będzie działał w Sejmie. Mam nadzieję, że nie zapomni o radomskim sporcie! 

18:50, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 października 2007

Niemcy, Dania, Irlandia, Wielka Brytania, Warszawa, Szczecin, Lublin, Bydgoszcz, Białystok, Poznań, Łódź, no i oczywiście Radom, kilkaset wizyt w ciągu praktycznie całej doby – oto bilans kilku zaledwie dni na nowej platformie blogowej „Gazety Wyborczej”. Dziękuję wszystkim za już i proszę o jeszcze! Ja ze swojej strony nadal będę starał się Państwu przekazywać kulisy funkcjonowania miasta, których często nie znajdą Państwo w lokalnych mediach. Nie może jednak zabraknąć i odniesień do wydarzeń w kraju, w końcu, jak powiedział niedawno jeden z wiceprezydentów, Radom powinien być sypialnią Warszawy, było nie było stolicy kraju. Tyle, że w sypialni zwykle dzieją się ciekawsze rzeczy niż w pozostałej części domu, dlatego postaram się zadbać, aby tych ostatnich było jednak więcej...

Jutro spotkanie przedstawicieli PiS z opozycją na temat ewentualnych parytetów przy wyborach przewodniczących trzech komisji (dwóch nowych oraz zwolnionego miejsca w Komisji Zdrowia), a także wyboru przewodniczącego Rady. Będziemy szukać możliwości wyjścia z pata, ale wiele będzie zależało od nas samych, bo jeśli opozycja nie uzgodni wspólnego stanowiska, to skorzysta na tym Prawo i Sprawiedliwość. Mam nadzieję, że te wielotygodniowe już targi wreszcie się jednak zakończą...

Po okresie totalnego nieróbstwa spowodowanego niespodziewaną trochę kampanią wyborczą, radni biorą się wreszcie do roboty. Już odbywają się posiedzenia komisji, w poniedziałek rozpocznie się przeładowana do bólu sesja. W porządku znalazło się wiele ważnych, ale i kontrowersyjnych uchwał i punktów, m.in. dotyczących zaciągnięcia długoterminowego kredytu w kwocie 20 mln złotych na sfinansowanie deficytu budżetowego w 2007 r., wyrażenia woli utworzenia w Radomiu Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, zezwolenia na zawarcie umowy leasingowej celem zakupu sztucznego lodowiska, ustanowienia znaku graficznego miasta Radomia, zaopiniowania wniosku firmy „Casino Gold” o lokalizacji salonu gier przy ul. Marywilskiej oraz pisma prezydenta miasta z prośbą o zajęcie stanowiska w przedmiocie lokalizacji galerii handlowej wraz z infrastrukturą techniczną w rejonie ulic: Żólkiewskiego, Energetyków i Terenowej oraz wniosku o odwołanie przewodniczącego Komisji Bezpieczeństwa Rady Miejskiej. Do porządku sesji odniosę się w jutrzejszej notce, dziś tylko sygnalizuję te najważniejsze, najciekawsze albo najbardziej kontrowersyjne punkty obrad. No i wiele osób zabiega o poparcie ich kandydatur w wyborach na ławnikow sądowych...

„Gazeta Wyborcza” przynosi dziś wiadomość, że nadal nie ma nowej strony www. miasta, mimo, iż miała być gotowa w sierpniu. Ktoś organizując przetarg, zapomniał nawet wpisać w jego warunki karę za niedotrzymanie terminu... Dziwne tłumaczenia, że czekamy na logo miasta, że strona jest zrobiona w programie, którego nie znają pracownicy Urzędu Miejskiego itp. itd. -wszystko to po prostu cuchnie zwykłym brakiem profesjonalizmu, tym bardziej, że część stron nie działa, a część zwyczajnie się zdezaktualizowała...

Jak się okazuje, niektórzy Czytelnicy uważnie studiują mojego bloga. Jedna z pań,  pochodząca aż z województwa zachodniopomorskiego, przeanalizowała dokładnie listę medykamentów zamówionych przez kancelarię prezydenta Kaczyńskiego i zwróciła mi uwagę na pewną sprzeczność (o sprawie pisałem niedawno). Zadała mi mianowicie pytanie, po co ta zamawia testy ciążowe, skoro w specyfikacji są też prezerwatywy? Niestety, nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje, ale mam nadzieję, że inni Czytelnicy wysilą wyobraźnię i w komentarzach przedstawią swoje koncepcje, co do tej wątpliwości. ;-).

21:50, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 października 2007

Minęło wyborcze szaleństwo, życie powoli zdaje się wracać do normalności. Czy na pewno? Jeden z nowo wybranych radomskich posłów PiS-u już zapowiada, że niezadowolone pielęgniarki czy policjantów niebawem wyprowadzi na ulice (akurat tych drugich to może i dobrze ;-) ). Ani słowa zaś o tym, co zrobi dla Radomia, dla regionu... Cóż, można i tak... Pewny siebie do niedawna lider PO, a teraz już kandydat na premiera, Donald "Donek" Tusk zapowiada, że z powołaniem nowego rządu nie będzie się spieszył, choć jeszcze w kampanii wyborczej mówił, że każdy dzień jest ważny i każdy dzień ma znaczenie. Premier Jarosław "Jaruś" Kaczyński nie może natomiast przeboleć wyborczej porażki, upatrując jej głównej przyczyny w ... kontrolowanej przez swoich bullterierów i dyspozycyjnej wobec rządzących w skali nigdy dotąd niespotykanej TVP (chodzi o akcję "Idź na wybory"). Liderzy Polskiego Stronnictwa Ludowego uśmiechają się z kolei tajemniczo, a ich jedynym problemem zdaje się być liczba stanowisk do obsadzenia przez partyjnych towarzyszy w koalicyjnym rządzie i podległym mu inwentarzu. Uśmiecha się też lider Lewicy i Demokratów Wojciech Olejniczak, choć cały ten LiD zanotował gorsze wyniki niż samo SLD dwa lata temu. A wskrzeszona przez niego twarz kampanii lewicy oświadczyła, że kończy polityczną karierę i skupi się teraz na wykładach za granicą (oczywiście sieroty po twarzy bardzo nad tym ubolewają!). Nie śmieje się natomiast były premier Leszek Miller, który dostał w Łodzi liczbę głosów na poziomie żenującym, jego szef Andrzej Lepper i koalicyjny do niedawna kolega tego ostatniego, Roman Giertych, po którym zostały już tylko mundurki w szkołach. Ani LPR, ani Samoobrona nie łykną też ani złotówki z budżetu, co oznacza dla zapożyczonych na kampanię ugrupowań chyba smutny koniec, a dla szefów struktur dopiero początek ogromnych kłopotów.

O wyborach w naszym mieście szef "Wyborczej" Ireneusz Domański pisze w komentarzu pt. "Nie taki Radom pisowski". Mam małą satysfakcję, bo w wielu miejscach obaj stwierdziliśmy niemal dokładnie to samo, choć ja opublikowałem swój tekst pierwszy ;-). Nie zgadzam się jednak tak do końca, jedynie z treścią tytułu, sześć z jedenastu mandatów w okręgu i zwycięstwo, choć rzeczywiście nie tak duże, w stolicy regionu, częściowo przeczy tej tezie. Nie wiem na razie jak zwycięstwo PO przełoży się na "układy" w Radzie Miasta. Jeden z kolegów z PO mówi, że część samorządowców i działaczy tej partii, aż piszczy do koalicji z PiS, ale nie mają odgórnej zgody, bo chcą za trzy lata wziąć całą pulę. Swą kiepską sytuację stara się też chyba trochę rozumieć prezydent Andrzej Kosztowniak, który chyba już dojrzał do tego, że biorąc odpowiedzialność za miasto (tak brzmiało jego hasło wyborcze) może tej odpowiedzialności nie udźwignąć. A ewentualna pomoc ze strony Platformy na pewno nie będzie za darmo. Tyle, że zarówno on, jak i i jego partyjny szef, poseł Marek Suski, obrazili mocno na jednej z sesji Rady Miasta i całą PO i jej liderkę panią poseł Ewę Kopacz, a potem ten drugi dołożył swoje także w kampanii. Liderka Platformy wprawdzie mówi, że do współpracy wcale niepotrzebne jest podawanie sobie ręki, ale chyba nie ma racji, bo na współrządzeniu z obrzydzeniem już fatalnie wyszedł PiS (myślę oczywiście o współrządzeniu z Samoobroną i LPR). Póki co więc będziemy mieli w poniedziałek początek kilkudniowej chyba sesji Rady Miasta, podczas której nastąpią najprawdopodobniej wybory nowego przewodniczącego Rady (w zamian za wybranego do senatu Wojciecha Skurkiewicza z PiS-u)) oraz ciągle nie wybranych szefów nowych Komisji - Gospodarki i Środowiska oraz Rozwoju. Przypomnę, że nie można tego było zrobić, bo po zjednoczeniu opozycji (PO + Radomianie Razem + Porozumienie Lewicy + Kocham Radom) był pat (wyniki głosowań brzmiały 14:14). Zresztą o poniedziałkowej sesji będę jeszcze pisał , bo kilka innych spraw na to zasługuje.

Na koniec wiadomość bardzo smutna. Już po napisaniu dzisiejszej notki, z  "Echa Dnia" dowiedziałem się, że zmarł jeden z nestorów radomskiego dziennikarstwa, Eugeniusz Królicki. Chorował dłuższy czas, ale mimo to w 2005 roku napisał bardzo fajną książkę pt. "Pół wieku nad Mleczną czyli Alfabet radomskiego żurnalisty". To była jego misja, wiem, w jakich okolicznościach się ta pozycja rodziła, bo gdy zbierał materiały (a znalazła się tam bardzo sympatyczna notka o mnie) sam, pełen  naprawdę młodzieńczego entuzjazmu, mi o tym opowiadał. Jak bliżej poznałem Redaktora Eugeniusza? Otóż na pewnym etapie mojej dziennikarskiej kariery, bodajże w roku 1996, naczelny "Dziennika Radomskiego" zlecił nam wspólne redagowanie kolumn o charakterze ... rozrywkowym, z udziałem także materiałów o treści erotycznej (nie mylić z pornografią). Był nim wtedy Marek Oleszczuk, który uznał, że najlepszy efekt zostanie osiągnięty, jak pracą nad tymi kolumnami zajmą się dwaj dziennikarze z różnych pokoleń, najmłodszego i tego najbardziej doświadczonego. Na początku wydawało mi się, iż nie będzie to najłatwiejsza współpraca, ale Pan Redaktor już przy pierwszym spotkaniu rozwiał wszelkie wątpliwości. A dodatkową frajdę w naszych zawodowych kontaktach sprawiały mi Jego pełne sentymentu opowieści o swojej pracy, na różnych etapach tak bogatej przecież kariery. Potem nasze drogi praktycznie się już rozeszły, ale czasami za sprawą Jego przyjaciela, redaktora naczelnego "Tygodnika Radomskiego", Mieczysława Kacy spotykaliśmy się na redakcyjnej kawie, aby choć trochę wrócić do tych sympatycznych chwil naszej współpracy. Pan Redaktor Eugeniusz Królicki zmarł w wieku 73 lat. Teraz wspominając Go przeglądam karty "Pół wieku..." - Jego ostatniej dziennikarskiej publikacji... Oddając cześć Panu Eugeniuszowi zacytuję fragment wstępu z "Alfabetu":

"Z pewnością nie o wszystkich bohaterach "Alfabetu" zapisy będą obiektywne, na pewno o wielu osobach nie warto tu pisać, spuszczając zasłonę milczenia na ich życie prywatne i służbowe - pożal się Boże - wyczyny. Dotyczy to m.in. niektórych prezydentów m. Radomia i wojewodów, dawnych i dzisiejszych liderów partyjnych, biznesmenów. Wiem, że polującym na sensacje Czytelnikom tych właśnie pikantnych szczegółów będzie brakować, ale nie nastawiam się na wydanie książki o aferzystach, nieudacznikach, o skandalach i skandalistach maści wszelakiej".

Taki był właśnie Pan Eugeniusz, dziennikarz z pozytywnym przesłaniem. W ostatniej fazie swojej pracy, kiedy zalało nas dziennikarstwo tabloidowe, nie mógł do końca pogodzić się z nowo obowiązującym mottem: „Bad news is a good news” - złe wiadomości lepiej się sprzedają, budzą emocje i stają się przez to dobrymi, poszukiwanymi wiadomościami. Dla Niego dzień 8 września czyli tzw. Dzień Dobrej Wiadomości mógł trwać bez przerwy. CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!

19:53, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 października 2007

No i po wyborach... Frekwencja przeszła moje najśmielsze oczekiwania i chyba po raz pierwszy w radomskich lokalach ustawiały się kolejki. Scena polityczna już wyraźnie zmierza w kierunku systemu dwupartyjnego, z satelicką wobec liberałów partią chłopską i nie zyskującą popularności lewicą. Niestety (nie chciałem tego pisać przed wyborami, aby nie zabijać w kolegach ducha walki), ale apel Donalda Tuska do wyborców LiD-u o poparcie okazał się skuteczny i trafiony. Sporo osób wcześniej głosujących na lewicę przyznało się do wyboru PO, po to, aby odsunąć PiS. Nie jest natomiast dla mnie żadną niespodzianką wynik PSL-u na Ziemi Radomskiej, partia ta zawsze była tu mocna. Jeszcze co do lewicy - pisałem już na swoim blogu, że wymaga ona nie tylko liftingu, ale poważnej operacji plastycznej, w innym wypadku będzie dryfować aż do połknięcia jej przez Platformę, tak jak LPR i Samoobrona zostały "zjedzone" przez PiS.

Teraz trochę o personaliach. Sprawdziły się moje prognozy co wyników wyborów do senatu. W przypadku Sejmu nie trafiłem jedynie Czesława Czechyry z PO, myślałem, że uda się zdobyć manadat Leszkowi Ruszczykowi. Bezbłędnie natomiast wytypowałem pozostałych, choć w  przypadku PiS rozważałem jeszcze ewentualność wyboru Jana Rejczaka zamiast Krzysztofa Sońty. Radkowi Witkowskiemu z Platformy nie tak dawno wróżyłem wielką karierę i te słowa okazały się prorocze. Z jednej strony cieszę się, że udało mu się zdobyć mandat poselski, z drugiej trochę szkoda, iż nie będziemy już mieli okazji do wspólnego działania w Radzie. Pożegnam się też z radnymi PiS-u, wspomnianym Krzysztofem Sońtą oraz z Wojciechem Skurkiewiczem, który został senatorem. W ich miejsce wejdzie trójka nowych radnych, odpowiednio Waldemar Kordziński (PO) - zdobywca 510 głosów, Piotr Kotwicki - 235 głosów i Radosław Fogiel (PiS) - 320 głosów. O ile w okręgu zdecydowanie wybory wygrał PiS, o tyle w samym Radomiu różnica była już niewielka. Liderka listy PO Ewa Kopacz uzyskała znacznie lepszy wynik od lidera listy PiS Marka Suskiego. Moim zdaniem zadecydowały m.in. dwie kwestie, pierwsza to błąd sztabu Prawa i Sprawiedliwości  z wyemitowaniem spotu szkalującego panią Kopacz (została pokazana w taki sposób, że wzbudziła bardziej współczucie niż niechęć) i debata posła Suskiego z posłem Wikińskim, którą lider PiS-u przerżnął z kretesem. Ale zapewne przyczyn jest jeszcze więcej, choć wyniki ten duet osiągnął naprawdę imponujące (to z kolei przewidziałem już dość dawno, pisząc na ten temat m.in. na Forum Gazety Wyborczej). Przepadł także kandydat na senatora z PO Andrzej Łuczycki, czego akurat trochę żałuję. PO sama jest jednak sobie winna, wystawiając jednego kandydata pozwoliła oddawać wyborcom drugi głos na jednegoz dwóch kandydatów PiS. Brak współpracy z jakimkolwiek innym "wolnym strzelcem" w wyborach do senatu też był nieprzemyślany.

O ile wybory zakończyły się sukcesem PO i mimo wszystko PSL-u oraz porażką PiS-u i LiD-u, to już prawdziwą klęskę poniosły LPR i Samoobrona, które nawet nie przekroczyły 3 - procentowego progu upoważniającego do uzyskania finansowego wsparcia z budżetu. Posłowi Witoldowi Bałażakowi nie pomogło nawet to, że był najaktywniejszym radomskim posłem, przynajmniej w liczbie zadawanych interpelacji i ilości wystąpień.

Radość ze zwycięstwa wyborczego trwa krótko. Potem przychodzi proza życia i czas na realizację złożonych w kampanii obietnic. A z tym bywa już trudniej. Życzę jednak rządzącym, aby im się udało, życie jest bowiem tak krótkie, że szkoda każdej chwili ze straconego czasu...

PS: Niestety, nie udało mi się wczoraj zamieścić na blogu żadnych wyników. W sztabie wyborczym panował taki "młyn", że realizacja zamierzenia stała się niemożliwa.  

17:24, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
sobota, 20 października 2007

Viagra, testy ciążowe, vibovit, 11 rodzajów podpasek "Always", pieluchy "Bella baby", plastry "Nicorette", 5 rodzajów prezerwatyw. Kto mógł zamówić taki zestaw medyczno - higieniczny? Jakiś szpital? A może dom publiczny? Otóż nie, m.in. te specyfiki obejmuje zamówienie publiczne ogłoszone na stronach kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego!!! (więcej informacji można znaleźć w specyfikacji istotnych warunków zamówienia pod linkiem: http://bip.prezydent.pl/x.node?id=6042788&auctionId=6000031). Nie tak dawno media alarmowały o nadmiernych wydatkach kancelarii na alkohol, tym razem urzędnicy zamawiają kondomy, viagrę i testy ciążowe! Coraz większe wrażenie robi na mnie otoczenie tak konserwatywnego przecież pana prezydenta. Ciekawe czy w rozliczeniach za ten rok będą także rachunki za usługi świadczone przez agencje towarzyskie?

Nie wiadomo skąd nagle zaatakowała zima. I to kiedy zaatakowała? Ano właśnie na same wybory! Oj, chyba niebo się gniewa na naszą klasę polityczną! Na południu nawet sypnęło śniegiem, a tam jak wiemy znajdują się rejony, w których największą popularnością cieszy się .... tiiiiit! W końcu mamy ciszę wyborczą, a kara za jej złamanie może wynieść aż do 1 miliona złotych!!! Nie uśmiecha mi się oberwać aż tyle za wpis na blogu, więc o wyborach już ani mru mru. No, dodam jeszcze tylko, że wszyscy powinniśmy iść oddać swój głos, najlepiej na .... (tu znowu tiiiit!).

Mój blog ma charakter głównie polityczno - samorządowy. O polityce nie bardzo można, bo nie wiadomo, co sotnie ministra Ziobry uznają za złamanie wyborczej ciszy (a propos pana ministra, czy wiecie, że w jego resorcie urzędnicy witają się słowami: "dzień Ziobry!", zaś  żegnają zwrotem: "do więzienia!"?), a samorząd od dłuższego czasu nie obraduje... Doda zaś choruje na kręgosłup, Michał Wiśniewski natomiast w przypadku zwycięstwa jednej z partii, której nazwa zaczyna się na literę "P", chce opuścić kraj. Nie bardzo jest więc o czym pisać. No może o tym, że profesor i opiekun Harry'ego Pottera okazał się gejem. Fakt ten ujawniła sama autorka, Joanne K. Rowling na spotkaniu z fanami. Ci początkowo byli nieco zdumieni, ale wkrótce ujawnienie informacji przyjęli oklaskami. W Polsce na pewno oklasków nie będzie, a profesor Dumbledore może mieć znacznie większe problemy niż tylko podejrzany o skłonnosci homoseksualne teletubiś Tinky Winky...

Nie tylko rowerzyści z Radomia wyrażają swoje niezadowolenie, że przy wszelkiego rodzaju inwestycjach drogowych pomija się ich oczekiwania. Tym razem zaprotestowali ... Grecy. Kilkuset właścicieli rowerów narobiło niezłego hałasu w Atenach, aby władze miasta wcieliły w życie plan budowy ścieżek rowerowych, który od czterech lat zalega na półkach miejscowego ratusza. Jaki będzie efekt protestu na razie nie wiadomo, ale uwaga władz na problem została zwrócona... A u nas chyba dlatego, że jak zwykle wszystkiemu winni są cykliści, w temacie wciąż niewiele się dzieje...

Sesja Rady Miasta Radomia ma odbyć się 29 października. Jak zapowiada przewodniczący Rady, może ona potrwać nawet i 3 dni, bo dawno - ze względu na wybory - posiedzenia nie było. Same wybory ławników zajmą, jak zwykle, kilka godzin. A swoją drogą ciekaw jestem, kto z obecnych radnych załapie się do parlamentu?

PS: Serdeczne podziękowania dla Kuby Kluzińskiego za fachowe doradztwo w kwestiach technicznych dotyczących mojego nowego bloga!

PS 2: Jutro, jeśli mi się uda, jako jeden z pierwszych spróbuję podać wieczorem wyniki głosowania z części obwodowych komisji wyborczych w mieście (ale nie obiecuję, bo zależy to od kilku czynników).

19:50, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 października 2007

Tym razem nie zacznę od polityki, ale od znakomitej inicjatywy "Gazety Wyborczej", która postanowiła podejrzeć, jak żyją mieszkańcy angielskiego miasta Northampton. Zdaniem "Gazety" jest ono lustrzanym odbiciem Radomia, znajduje się w odległości 100 kilometrów od stolicy, a kiedyś było wiodącym ośrodkiem produkcji butów. O reszcie podobieństw niezwykle interesująco pisze wysłanniczka "GW" pani Małgosia Rusek, zachęcam więc do odwiedzenia jej bloga (http://northamptongosia.blox.pl/html) .

Kampania wyborcza zbliża się do finiszu. Jeszcze nieco ponad dwie godziny do ciszy wyborczej, ale nasze ekipy ostro pracują w terenie. Nie wiem czy do końca ma to sens, bo inni też walczą, więc pewnie co nakleją jedni, zaraz zutylizują drudzy. Nikt jednak nie chce się dziś kłaść spać z przekonaniem, że czegoś tam nie zrobił czy zaniechał. Zapowiada się spora frekwencja, z Warszawy np. dostałem wczoraj informację, że takich kolejek po zaświadczenia do głosowania jak teraz nie pamiętają najstarsi urzędnicy. I oby tak się stało, bo jak stwierdził były minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski "ten, kto nie bierze udziału w kształtowaniu swojego losu, nie zasługuje na dobry los"...

W ostatnich dniach otrzymałem zaproszenie do wzięcia udziału w wieczorze wyborczym w sztabie centralnym LiD w Warszawie. To bardzo miłe, że o mnie pamiętają, bo już dość dawno zrezygnowałem z udziału w politycznym życiu lewicy poza Radomiem. Ten tak ważny dla Polski wieczór spędzę w naszym sztabie okręgowym, gdzie zwykle bardzo szybko mamy wyniki z poszczególnych obwodów od członków komisji rekomendowanych przez LiD. Zresztą takie spotkania to już wieloletnia tradycja, oprócz kandydatów i osób pracujących przy kampanii chętnie wpadają do sztabu także wówczas dziennikarze lokalnych mediów.

Radom dość niespodziewanie odwiedził dziś lider PO Donald "Donalduś" Tusk. Z pewnością ta wizyta była dość symboliczna, gdyż lokalni działacze PiS domagali się rezygnacji z kandydowania liderki listy Platformy, Ewy Kopacz, którą "wkręcono" w aferę korupcyjną z udziałem byłej już posłanki PO Beaty Sawickiej. "Nie można być uczciwym politykiem, jeśli jest się damskim bokserem" - te słowa szefa PO skierowane w kierunku radomskiego lidera PiS Marka Suskiego najlepiej chyba świadczą o celu wizyty Tuska.

Wreszcie rusza budowa nowego śródmieścia Radomia czyli Centrum Słonecznego. Wykonawca, firma AIG Lincoln, otrzymał od Urzędu Miasta pozwolenie na budowę. Na pierwszy ogień pójdą aquapark i galeria handlowa, potem zbudowane zostaną bloki mieszkalne i pozostała infrastruktura, w tym m.in. lodowisko latem zamieniane na skate park. Przypomnę tylko, że obecni radni PiS ze Wspólnoty Samorządowej robili wszystko, aby centrum nie powstało, ale to właśnie oni poprzecinają wstęgi podczas ceremonii otwarcia inwestycji. I także, a będzie to akurat przed kolejnymi wyborami samorządowymi, zechcą zapewne spić całą śmietankę związaną z oddaniem do użytku tak ważnych dla rozwoju miasta obiektów. A co do tego nie mam złudzeń! Z całym szacunkiem do wznoszonych od lat budek, Radom zasługuje na nowoczesne centrum. Takie ma chociażby Rzeszów i kilka innych miast, co znacznie podnosi ich rangę.

Nie wiem czy w poniedziałek obudzimy się w nowej Polsce czy dalej będziemy tkwić w tym dziwnym tyglu, jakim jest IV RP. Tyglu podziałów, podsłuchów, pustych frazesów, teczek, haków itd. Zachęcam jednak wszystkich do pójścia na wybory i oddania głosu na Lewicę i Demokratów. Platfroma i PiS czyli polityczni bracia (no może nie bliźniacy!) sami sobie poradzą. A ważne jest, aby miał kto im patrzeć na ręce...

21:13, bohdankaras
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 października 2007

Witam już na blogu "Gazety". Skończyła mi się cierpliwość do Onetu (miałem ostatnio ogromne problemy techniczne, związane z edycją tekstów), a ponadto zmiany zapowiadałem już latem, teraz więc przyszedł czas na ich wprowadzenie. Jak zawsze zdając sobie sprawę z subiektywności moich spostrzeżeń, życzę miłej lektury.  

                                           *             *               *

Ufff, wczoraj do późnego wieczora wszystko kręciło się wokół debaty liderów list LiD - Marka Wikińskiego i PiS - Marka Suskiego. W siedzibie telewizji "Dami" już przed pojedynkiem zjawiło się liczne grono polityków i sztabowców Prawa i Sprawiedliwości, m.in: senator Stanisław Karczewski, prezydent Andrzej Kosztowniak, radni Dariusz Wójcik, Wojciech Skurkiewicz i Jakub Kowalski. Wszyscy oczywiście mocno przekonani o zwycięstwie swojego kandydata. Sam poseł Marek Suski jednak trochę spięty, w przeciwieństwie do skupionego, ale pewnego siebie Marka Wikińskiego. Sama debata, momentami bardzo ostra, momentami w nieco wolniejszym tempie, wykazała jak wiele dzieli obydwu kandydatów i obydwie partie. I o to chodziło. Co ciekawe, w zgodnej opinii obserwatorów nie związanych z LID czy PiS, zdecydowanie zwyciężył Wikiński, co czuł chyba jego konkurent, który natychmiast pod debacie nerwowo zaciągał się dymem z papierosa. Trzeba jednak przyznać, że obaj panowie wytoczyli ciężkie działa i byli naprawdę w niezłej formie. Samą debatę można jeszcze obejrzeć w internecie pod adresem: www.telewizja.radom.pl , więc nie będę opisywał jej treści. Po zakończeniu programu komentowali go jeszcze radny Radosław Witkowski z PO i Witold Bałażak z LPR. Radek wypadł naprawdę bardzo dobrze i wszyscy obecni życzyli mu zdobycia mandatu, także przedstawiciele PiS, którego to w programie wcale nie oszczędzał. Potem przyszedł czas na pierwsze oceny i kuluarowe dyskusje, które trwały bardzo długo. Nie zabarakło w nich miejsca na oceny ostatnich lokalnych spotów PiS-u, w których ostro potraktowali liderkę listy PO, Ewę Kopacz. Dziś okazało się, że pani doktor wytoczyła w trybie wyborczym proces posłowi Suskiemu za nieprawdziwe treści zawarte w dwóch spotach, a dotyczące prywatyzacji służby zdrowia. A PO zaraz odpowiedziała podobnymi produkcjami. I w jednych i w drugich zastosowano metodę zwolnionego tempa, co spowodowało, że zarówno posłanka Kopacz, jak i poseł Suski wyglądają dramatycznie źle.

Jak się okazuje, jestem niezłym prorokiem. Po debacie Tusk - Kaczyński zapowiadałem, że po ewidentnej porażce tego drugiego, PiS zaatakuje PO hakami. No i tak się stało, a sprawa Sawickiej, choć wina posłanki jest oczywista, została uszyta wyjątkowo grubymi nićmi. Myślę, że jej apogeum nastąpi w dniu jutrzejszym, chyba, że żandarmi braci K. mają jakąś nową niespodziankę. Skandalem jest sam udział w kampanii CBA i dyspozycyjność w stosunku do rządzących oraz nachalna propaganda w TV publicznej zwanej TVPiS. Dlatego w moim domu tej telewizji się nie ogląda.
  
20:39, bohdankaras
Link Komentarze (1) »
1 ... 266