..

Blog > Komentarze do wpisu

Moja walka z rakiem (430). Śmierć na wagę? Zdrowotny meldunek

Po stosunkowo niezłej nocy nadszedł mimo dołującej pogody niezły dzień. Zaległości ze nu odrabiałem nieco w dzień, ale ciągle chce mi się spać, gdyż braki są duże. Słabo za to z apetytem.

Wieczorami gorąca kąpiel nieco mnie ożywia i pobudza do jedzenia, ale są to ciągle zbyt małe ilości. Przy komputerze niemal nie siedzę, ale sporo dziś patrzyłem w TV.

I dziwi mnie, że cały dzień trąbią o Ukrainie, a o setkach ofiar w strefie Gazy są tylko krótkie wzmianki. Jak widać o śmierci też się mówi na polityczne zamówienie, ta ukraińska jest ważniejsza?

Samochód będzie robiony w przyszłym tygodniu, bo jak go nie było, to nie było, ale jak już jest to bardzo go brakuje. Średnio się go opłaca naprawiać, ale nie stać nas teraz na zakup używanego, w który na dzień dobry ileś tam trzeba włożyć… Tak czy siak będzie lżej…

A do szpitala w najbliższa środę jedziemy... Ufff, co za wyprawa...

piątek, 25 lipca 2014, bohdankaras

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: nabuchodonozor, *.radom.vectranet.pl
2014/07/30 18:27:45
www.istotna.pl/upload/images/large/2014/07/marihuana_hamuje_rozwoj_raka_nowe_2014-07-29_20-56-54.jpg