..

Blog > Komentarze do wpisu

Blisko gazowej eksplozji. Kulisy spotkania w sprawie gazu. Dla kogo punkty? Propaganda znowu w akcji! Polowanie?

Uffff, zagrzała się dzisiaj atmosfera na spotkaniu gazowników z samorządowcami, zagrzała, a gdyby na sali rzeczywiście było jakieś stężenie gazu, to wybuch byłby nieunikniony. Póki co wybuchnęli przede wszystkim przedstawiciele PiS, ale powiem szczerze, że i we mnie też się kilka razy zagotowało – o tym jednak później.

Niespodzianką dla zaproszonych gości miała być wizyta samej szefowej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Grażyny Piotrowskiej-Oliwy. Pani prezes pełni swoją funkcję od czterech miesięcy i jak zauważył poseł PiS Marek Suski, od czterech miesięcy akurat w Radomiu i regionie są problemy z gazem. Pewnie winy w tym jej żadnej nie ma, ale trzeba przyznać, że z punktu widzenia socjotechniki, strzał był celny. Grażyna Piotrowska-Oliwa nie dała się jednak sprowokować. – Ona zresztą jest wasza – rzucił do mnie żartem poseł Suski, wyjaśniając, że pani prezes jest córką nieżyjącego już PRL-owskiego generała Włodzimierza Oliwy.

Z premedytacją na spotkaniu zasiadłem zresztą w pobliżu pisowskich parlamentarzystów, bo choć dzieli nas przepaść, to interesowały mnie ich komentarze na bieżąco – wszak resztę mogłem sobie usłyszeć z sali.

Nie ucieknę jednak od oceny całego spotkania, bo już w tej sprawie dzwonili do mnie przedstawiciele i jednej, i drugiej partii. A moje zdanie jest tu bardzo czytelne – plus dla posła Radka Witkowskiego za organizację tego spotkania i minus za jego przebieg.

Bo abstrahując już od utarczek słownych, których masa była dziś na spotkaniu, dowiedzieliśmy się dziś, że:

● Pani prezes PGNiG i przedstawiciele Mazowieckiej Spółki Gazownictwa zapewnili, że robią wszystko, aby problem rozwiązać w przyszłości. I choć zwykle w takich przypadkach jestem człekiem słabej wiary, to tym razem wierzę, bo taki stan nie będzie mógł trwać w nieskończoność.

● Nowych przyłączy jednak nie będzie przez dwa, trzy lata, co jak pisałem kiedyś, jest wodą na młyn dla PiS, bowiem partia ta będzie mogła wszelkie argumenty o braku inwestorów w mieście tłumaczyć tym, że przecież kto zainwestuje w miejscu, w którym nawet do gazu nie można się przyłączyć?

● Umowy można ze spółką zawierać, ale tylko tzw. przerywane, tzn. w chwili, gdy zapotrzebowanie na gaz będzie większe, do nas akurat może nie popłynąć. Dotyczyło to także szkoły w Jedlińsku, którego to wójt pytał, co ma robić, skoro chce ogrzewać placówkę gazem, a nie może się przyłączyć do sieci. To znaczy, że nagle zimą dzieci będą siedzieć w nieogrzanych klasach? To był chyba najsłabszy moment konferencji ze strony gazowników.

● Drugim irytującym momentem był ten, kiedy dowiedzieliśmy się, że nie tylko nie można przyłączać się do sieci, ale gazownicy czynią pospieszne starania, aby zapewnić dla Radomia i regionu dostawy zapewniające gaz tym, którzy już podpięci do sieci są! No więc tak naprawdę gazu jest mniej niż było!!! Być może z pozoru naiwne wydawało się pytanie posła Suskiego, gdzie w takim razie jest ten gaz, którego teraz może zabraknąć? Wiem, wiem, irytujące jest to dla części Czytelników, że się akurat posłem PiS podpieram, ale takie pytanie jest zasadne, choć jasna odpowiedź na nie nie padła.

● Przekazy medialne są takie, że poseł PO Radosław Witkowski zajął się problemem, którego nikt nie potrafi rozwiązać i wbrew temu, co mówią niektórzy koledzy z PiS jest on jedynym politycznym „wygranym” dzisiejszego spotkania, bo gospodarczo nie ma o czym mówić – to naprawdę jest klęska dla miasta i wszyscy przegraliśmy. Humor mógł lekko poprawić się tez prezydentowi miasta Andrzejowi Kosztowniakowi (PiS), że to jednak nie jego wina, iż gazu brakuje, choć tu akurat nawet w otoczeniu prezydenta słyszałem głosy o pewnym jednak zaniechaniu i braku nadzoru nad przyjmowaną przez radę miejską uchwałą Plan zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe gminy. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do bardzo ciekawej lektury na temat obowiązków i zadań gminy Radom opracowanie jeszcze w 1997 roku, które można znaleźć tutaj.

 

Sporo jeszcze na ten temat mógłbym napisać, ale nie wszystkich ten problem interesuje, choć powinien. Dodam więc jedynie, że radomska PO głośno już mówi, że za brak właściwej infrastruktury odpowiada Prawo i Sprawiedliwość, w okresie rządów którego w państwie nie poczyniono żadnych znaczących inwestycji, a PGNiG kompletnie nie inwestowało w sieci. Oczywiście ze strony PiS piłka leci z tą samą prędkością w drugą stronę – to PO rządzi krajem już 5 lat i mogła coś w tej sprawie zrobić, a nie zrobiła nic.

Wczoraj pisałem o tym, że Radom nie wysłał danych do rankingu "rzeczpospolitej" na najlepszy samorząd w Polsce, co przyjąłem z wielkim ubolewaniem. Tymczasem dziś jakby w odpowiedzi miasto przedstawiło w mediach wyniki klasyfikacji samorządów według tygodnika „Wspólnota”, według którego awansowaliśmy z 26 na 22 miejsce (na 40 sklasyfikownaych) w kraju. Jesteśmy więc ciągle w tej gorszej połowie, choć podniecanie się wzrostem dochodu na jednego mieszkańca jako miernikiem bogacenia się miasta jest niezrozumieniem jakichkolwiek mechanizmów ekonomicznych. Wystarczy podać, że drugim miastem w rankingu jest Płock, w którym wysokie dochody na jednego mieszkańca generuje przede wszystkim Orlen. A gdzie takie parametry jak liczba bezrobotnych, średnia płaca realna, wysokość lokalnych podatków, wskaźnik wysokości opłat lokalnych, inwestycje etc.? Dlatego ranking „Rzeczpospolitej” opisują wszystkie media w kraju, ponieważ on jako jedyny pokazuje cały przekrój życia w mieście i może być uznany za bliski rzeczywistości.

Rodem z wczesnego PRL-u jest tez fantazjowanie na podstawie rankingu Mazowieckiego Biura Planowania Regionalnego w Warszawie, wykonanego w ramach cyklu „Trendy Rozwojowe Mazowsza”, przesłanego dziś do mediów a powstałego w …  marcu 2011 roku, a więc niebawem po wyborach samorządowych. W międzyczasie w mieście zdarzyło się tak wiele (m.in. nieudana reorganizacja oświaty), że władze Radomia mogą żyć już li tylko dobrymi wspomnieniami. Powoływanie się 20 lipca 2012 roku na ranking z marca 2011 roku ma – rozumiem - zapewnić spokojny sen prezydentowi miasta. No więc niechaj śpi spokojnie, a pobudka nastąpi w dniu kolejnych wyborów. Irytuje mnie taka postawa strasznie, a propaganda, którą się próbuje karmić naiwnych, na pewno do części społeczeństwa trafia. Ponadto trzeba pamiętać, że w badaniu tym jest mowa o całym samorządzie lokalnym, nie zaś władzach miasta, interpretowanie więc, że te cieszą się ponad 50-procentowym zaufaniem społecznym jest kolejnym kitem propagandowym, bo równie dobrze ten w miar dobry sumie na Mazowszu wynik może być też zasługą opozycji A okropnie nie lubię jak ktoś próbuje robić ze mnie głupka, stąd też ta właśnie irytacja.

Nie jestem fanem spiskowej teorii dziejów, ale coraz częściej otrzymuję ostatnio ostrzeżenia, że mam być jednym z następnych po radnych Woźniaku i Krawczyku samorządowcem do „załatwienia”. Dodam więc, że już prawie 14 lat próbuje się mnie załatwić i jakoś to nie wychodzi, choć przecież zawsze jest kiedyś pierwszy raz. Zdaje sobie też sprawę, że część (na szczęście tylko część) lokalnych mediów w zęby złapie wszelkie „rewelacje” na mój temat. Już parę razy tak się stało, ale prawda zawsze się obroniła, a po drugie jestem dumny, że moi wyborcy są ludźmi świadomymi mojego zaangażowania w sprawy Radomia, co wyrazili największym progresem przyrostu głosów w ostatnich wyborach.

Dziś też przed siedzibą Urzędu Marszałkowskiego, gdzie staliśmy (m.in. z prezydnetem) w małej grupce przed spotkaniem w sprawie gazu, ktoś nam robił zdjęcia z samochodu z telefonu komórkowego. Przypadek? Przypadki są w języku polskim, nie w polityce - powtarzam to jak mantrę.

piątek, 20 lipca 2012, bohdankaras

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/07/21 23:44:56
"Ona zresztą jest wasza rzucił do mnie żartem poseł Suski, wyjaśniając, że pani prezes jest córką nieżyjącego już PRL-owskiego generała Włodzimierza Oliwy."

To dlaczego mąż też Oliwa?