..

Blog > Komentarze do wpisu

Czemu nieco zniknąłem? Zima zaskoczyła w grudniu. Siła w precyzji, zamiast nieprecyzyjnego wysilania się!

Jestem, żyję, mam się nawet całkiem całkiem, choć oczywiście bywało lepiej. :-) Żyję ostatnio wprawdzie w nieco innym świecie i stąd m.in. moja  wczorajsza nieobecność w sieci. A bloga zaczynam od tych wyjaśnień, ponieważ sporo osób zaniepokojonych brakiem notki kontaktowało się ze mną, pytając co się dzieje. Cóż, rozwiązywanie problemów mieszkaniowych w mieście, o których ostatnio pisałem, zacząłem sam, dziś bowiem opuściłem mieszkanie RTBS Administrator. Te 11 lat spędzonych na Rapackiego było bardzo fajne, po różnych tułaczkach po stancjach to tu właśnie osiągnęliśmy rodzinną stabilizację. Teraz zwolnione mieszkanie będzie służyć komu innemu, być może wlaśnie komuś, kto znajduje się w nieciekawej sytuacji mieszkaniowej. Przed laty też przeprowadzałem się przez gwiazdką, przeżywam więc takie małe deja vu...  To tyle tytułem wstępu.

Aaaa, dodam jeszcze, że w związku z przeprowadzką odpuściłem przez ostatnie dni wszystkie ważne wydarzenia w mieście, poza konferencją w sprawie marki i sesją rady miejskiej. Niestety  właśnie z powyższych powodów nie uczestniczyłem w dzisiejszej sesji naukowej dotyczącej herbu Radomia, nad czym ubolewam. Podobno była bardzo interesująca. Nie byłem również po raz pierwszy od wielu lat na spotkaniu opłatkowym radomskiego samorządu, przez co nie miałem sposobności poznać bliżej nowego biskupa ordynariusza. Jak powiedział mi radny Jan Pszczoła na razie "bada" on radomski samorząd, nie dając się specjalnie wciągać w politykę.  No i muszę też przeprosić m.in. nauczycieli z ZNP, związkowców z OPZZ, członków Związku Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego i wielu, wielu innych organizacji, że nie dotarłem na spotkania przedświąteczne. Cóż, siła wyższa, proszę o zrozumienie...

Drogowców oczywiście znowu zaskoczyła zima. Wczoraj po Radomiu jeździło się wręcz dramatycznie. Ja wiem, że bardzo trudno jest zadbać o porządek na drogach, gdy śnieg ciągle sypie, ale piaskarek i pługów jeździło po ulicach Radomia jak na lekarstwo. Pod Radomiem zresztą też, były m. in. kłopoty z dojazdem do Pionek. Hmmm, zima w grudniu? Kto by się spodziewał, prawda?

Nie cichną odgłosy w sprawie marki Radomia. Media wreszcie dużo miejsca poświęcają temu tematowi i dobrze, bo dyskusja jest tu moim skromnym zdaniem bardzo potrzebna. I taka właśnie wielowymiarowa, bo tylko wówczas jest szansa, że uda się ja zbudować. Z prezydentem Kosztowniakiem zgadzam się bardzo, bardzo rzadko, ale w sprawie marki myślimy podobnie. Tyle, że jak wspominałem to w rękach prezydenta znajduje się klucz do sukcesu. Jeśli nie zmieni się sam urząd, jeśli otoczenie Pana Prezydenta nie zmieni swojej optyki widzenia i jakości działania, jeśli propagandy nie zastąpi rzetelny dialog z otoczeniem, wtedy zamiast siły w precyzji będziemy mieli do czynienia raczej z nieprecyzyjnym wysilaniem się...  

Mam zaległą odpowiedź dla "Iuslexa", który napisał w jednym z komentarzy do mojej notki:

"Panie Bohdanie, skomentuję tylko ostatnią część Pańskiego bloga, zgadzam się, że problem mieszkaniowy wymaga rozmów, ale stwierdzenie "A może zamiast lać na prawo i na lewo asfalt na drogi, które i tak niebawem wymagać będą remontu, warto się mocniej zastanowić nad polityką mieszkaniową i możliwościami wyjścia z tej trudnej sytuacji?" jest czystą demagogią niczym L..... nie dopowiem bo myślę mimo wszystko, że tego zdania Pan nie przemyślał. Mam nadzieję, że chodzi Panu w tym zdaniu o brak nowych rozwiązań komunikacyjnych w mieście. Bo jeśli nie to też stwierdzę że po co budować mieszkania komunalne jeśli i tak w ciągu kilku lat znaczna część z nich zostanie zdemolowana. Oczywiście jest to demagogia taka sama jak Pana Fogla, który twierdzi że basenów radomianom nie budować bo kto to później utrzyma. Myślę że i rozsądne "lanie asfaltu" i mieszkania komunalne i baseny są potrzebne w tym mieście".

Oczywiście "Iuslex" ma rację, pozornie ta wypowiedź jest niezbyt szczęśliwa. Po raz kolejny jednak użyłem skrótu myślowego - drogi oczywiście remontować trzeba, ale nie w taki sposób, jak obecnie. Sam ciągle nie jestem kierowcą, co nie znaczy, że nie jestem użytkownikiem naszych dróg. A że jeżdżę z wieloma różnymi kierowcami, opinii poznaję bardzo wiele. Gdybym jednak przytoczył najłagodniejszą z nich, pewnie Blox wyslałby mnie w niebo, albo przynajmniej nakazał umieszczenie na blogu zastrzeżenia: "dozwolone od lat osiemnastu"... Oczywiście iuslex nie myli się i w tym - zdarza mi się bywać demagogicznym, ale kto powiedział, że nie mogę taki być? Felietonowy język, którego bardzo często używam jest tu wystarczającym usprawiedliwieniem. Wracając do tematu - oczywiście chodziło o brak nowych rozwiązań komunikacyjnych.

Dziś tak trochę idę na łatwiznę, piszę bardziej na "podtrzymanie" bloga niż z rzeczywistej potrzeby. Już jutro postaram się jednak powoli zacząć wracać do rzeczywistości - mój "warsztat" pracy nabiera po zmianach powoli realnych kształtów, więc i notka powinna już być z gatunku tych "tradycyjnych", mocniejszych... Zapraszam.

piątek, 18 grudnia 2009, bohdankaras

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: